środa, 6 lipca 2016
Od Rose do Maksa
Pojechaliśmy do hotelu. Po zakwaterowaniu, każdy poszedł do swojego pokoju. Elise miała pokój razem z Marco, a ja z Maksem. Rozpakowaliśmy się. Mecz miał się odbyć po jutrze, więc postanowiliśmy pójść, przejść się po mieście.
Maks?
piątek, 1 lipca 2016
Od Maksa do Rose
Skinąłam zgodnie głową, złapaliśmy się za ręce i poszliśmy w kierunku lasu.
***
Czekałem na lotnisku na Rose rodzice jej uparli się, aby ją przywieźć.
***
Wystartowaliśmy, dziewczyna oparła głowę o moje ramię a ja zlaczylem nasze dłonie. Przed nami siedziała El z Marco.
Rose?
Od Rose do Maksa
***
Zaczęłam pakować ubrania do walizki. Do plecaka schowałam książkę, słuchawki, ładowarkę i takie tam podręczne rzeczy. Mieliśmy wyjeżdżać następnego dnia.
- To co, pójdziemy na spacer? -spytałam, kiedy skończyłam.
Maks?
Od Maksa do Rose
Dziewczyny podeszłym do nas, trener jeszcze raz wszystko wyjaśnił.
***
Poszedłem do domu Rose, otworzył jej ojciec. Oczywiście musiałem mu dać wielki autograf na koszulce naszego klubu, którą miał. Zaproponował mnie do pokoju Dziewczyny.
- Patrz co mam. - pochwalił się koszulka.
- Super. - uśmiechnąła się lekko.
Mężczyzna wyszedł a ja podszedłem do dziewczyny.
- Wracamy do Francji. - zacząłem.
- Co? - spytała lekko załamana.
- Ale... lecisz ze mną. - uśmiechnąłem się pokazując dwa specjalne bilety.
Rose?
Od Rose do Maksa
Maks?
Od Maksa do Rose
***
Następnego dnia, mieliśmy trening. Przy końcówce, przyszła Rose z El. Nagle, przybiegł do nas trener.
- Chłopaki! Nie uwierzycie! - krzyczał biegnąc z tabletem. - Portugalczycy otruli Maksa!
Rose?
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose
- Wiesz, brakowało mi ciebie. Bardzo. - uśmiechnąłem się, kładąc dłonie na jej policzkach.
- Mi ciebie też. - odwzajemniła gest.
Znów złączyłem nasze usta w pocałunku.
R
o
s
e
?
Od Rose do Maksa
- Ale nie trafiłeś. Było, minęło. Koniec. Nie zadręczaj się już tym, proszę. To nic nie zmieni. Będzie jeszcze szansa, abyś się...no nie wiem...ale wiesz o co mi chodzi. Po prostu następnym razem im pokarzesz, a teraz zostaw to co było za sobą i ...żyj chwilą.
Co ja gadam? To zabrzmiało tak...dziwnie z moich ust. Maks westchnął głęboko. Ja też.
- Maks, uda Ci się. -powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
Może ten gest poprawi mu nieco humor.
Maks?
Od Maksa do Rose
Gdy się rozpakowałem i wziąłem prysznic, usiedliśmy przed telewizorem, nie mogłem skupić się jednak na filmie, przełączyliśmy kanał, akurat trafiając na powtórkę mojej porażki. Odchyliłem głowę do tyłu, dziewczyna wyłączyła telewizor i usiadła mi na kolanach, przodem do mnie.
- Maks, nie zadręczaj się...
- Mogłem trafić...
Rose?
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose
Wylądowaliśmy, odebraliśmy bagaże i wyszliśmy z hali przelotow. Powital nas kibice, podpisałem parę piłek.
***
Gdy zauważyłem Rose od razu do niej podszedłem.
Rose?
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose
- Jak się czujecie... po, nie po przegranym meczu, był remis, ale po... przegranych rzutach karnych.
- No cóż... rozczarowanie trochę jest, zwłaszcza, że zaszliśmy tak daleko... ale nie ma się co oszukiwać, Portugalia to mocny przeciwnik i myślę, że zagraliśmy naprawdę dobry mecz. - stwierdził Łukasz.
- Wracacie do siebie z podniesioną głową, czy może raczej, przeciwnie? - to pytanie, było do Marco.
- Myślę, że nie mamy się czego wstydzić. - powiedział.
Siedziałem cały czas przecierając oko dłonią, czułem, że co chwilę zbierając się do nich łzy.
- A ty Maks? Co się stało, że spudłowałeś? Zapowiadało się, że trafisz. - wstrzymałem oddech.
- Sam nie wiem.... miałem strzelić w lewy róg.... ale... zrobiło mi się czarno przed oczami... i... - uniosłem oczy ku górze.
- Jak się po tym czujesz? - zadał kolejne pytanie.
- Mam na pewno do siebie... duże pretensje. Bo.... jakby nie było... to przeze mnie musimy wrócić do domu... z-zawiodłem drużynę... za co bardzo ją przepraszam. - moje oczy, ponownie zrobiły się szkliste, a po poliku spłynęła łza.
Spuściłem wzrok, patrząc na moje dłonie, które ze sobą splotłem.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Maks, jest dobrze. Jeszcze im pokażesz. Kocham Cię. -powiedziałam jak najciszej.
Tak bardzo bym chciała, aby pomyślał, że takie słowa bym do niego powiedziała. Po chwili Maks wstał. wszyscy zeszli z murawy.
- Ale powiem Ci, że to była dobra gra. Z Portugalią, chyba nikt nie przetrzymał remisu do karnych. -dziewczyna położyła rękę na moim ramieniu. Czekałyśmy jeszcze na wywiad z naszą reprezentacją.
Maks?
Od Maksa do Rose
***
Od rana mieliśmy trening, później relaks na basenie, krótki trening i mecz. W szatni przebraliśmy się w swoje stroje.
W szatni była luźna atmosfera, nikt się nie denerwował. Grać mieliśmy z Portugalią.
***
Graliśmy zacięcie, skończyliśmy z wynikiem 1:1, zakończyło się na karnych. Pierwszą turę, obie drużyny strzeliły po 5. Ja postanowiłem trochę się pobawić z bramkarzem.

Za drugim razem, już się nie popisywałem, byłem bardzo skupiony. Ale... spudłowałem. Nie wiem jak to się stało... zakryłem oczy dłońmi, przegraliśmy... przeze mnie.
Usiadłem na murawie chowając twarz w dłonie, poczułem, że moje oczy zrobiły się wilgotne od łez.
Rose?
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose

Nasi przeciwnicy chyba nie byli w najlepszej formie, nie chciało im się walczyć. Nagle, jeden na mnie wpadł i próbował wymusić kartkę dla mnie.
- Wstawaj debilu. - mruknąłem łapiąc go za koszulkę i podciągając do góry.

Rose?
Od Rose do Maksa
- Ja bardziej. -położyłam dłoń na jego policzku i pocałowałam go namiętnie.
Odwzajemnił pocałunek. Położyłam głowę na jego ramieniu i spojrzałam na przyjaciółkę. Żegnała się z Marco, nagle chłopak uklęknął przed nią i pocałował jej brzuch, który był co raz większy. Uśmiechnęłam się mimowolnie i odruchowo ścisnęłam mocniej Maksa.
***
Dziś miał być pierwszy mecz naszej reprezentacji, nocowałam więc u Elise. Przygotowałyśmy wszystko i usiadłyśmy przed telewizorem, a ja tylko czekałam, kiedy będzie pokazany Maks. El wyczekiwała na Marco. Nasi chłopcy stali obok siebie, więc obie mogłyśmy się cieszyć w tym samym czasie na ich widok.
Maks?
Od Maksa do Rose
***
Niestety, dobiegł koniec naszych wakacji, pożegnaliśmy się, każdy pojechał swoim autobusem.
***
Z Rose spotykaliśmy się bardzo często, w różnych miejscach. Nastał dzień meczu, graliśmy z Włochami. Jeśli wygramy, kwalifikujemy się do Euro i jedziemy do Francji.
***
Udało nam się wygrać.
Od Rose do Maksa
- Dajcie mi to. -Marco podał mi kartkę i ołówek.
Naszkicowałam małą różę kierunków w rogu kartki, ale tak żeby była widoczna i czytelna. Z prawym dolnym rogu narysowałam obozowisko. Dookoła kilka krzaczków. Szliśmy na północ od naszego namiotu, narysowałam więc coś w rodzaju dróżki. Po chwili przyłączyła się do mnie Elise. Ustalałyśmy szybko co gdzie jest, ona mi mówiła, a ja rysowałam. Ruszyłyśmy dalej na północ, zaczęliśmy trochę krążyć po lesie, aby drużyna, która będzie szukać naszego skarbu, nie znalazła go tak szybko.
Od Maksa do Rose
My, jako chłopaki bardzo zaangażowaliśmy się w robienie mapy.
- Tu nie bo tu jest obozwisko, debilu! - stwierdził Marco, kierując te słowa do Łukasza.
- Jak tu jest obozwisko, tu jest jezioro, debilu! - odezwał się.
- Tu nie ma ani jeziora, ani obozowiska, debile. - stwierdziłem.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Oczywiście, że przyjdę. -pocałowałam go lekko i złapałam za rękę.