piątek, 1 lipca 2016

Od Maksa do Rose

Codziennie, razem z Marco rozmawialiśmy z dziewczynami przez Skype. El pokazywała mu zdjęcia z USG, chłopak był zachwycony.
***
Od rana mieliśmy trening, później relaks na basenie, krótki trening i mecz. W szatni przebraliśmy się w swoje stroje.

W szatni była luźna atmosfera, nikt się nie denerwował. Grać mieliśmy z Portugalią.
***
Graliśmy zacięcie, skończyliśmy z wynikiem 1:1, zakończyło się na karnych. Pierwszą turę, obie drużyny strzeliły po 5. Ja postanowiłem trochę się pobawić z bramkarzem.

Za drugim razem, już się nie popisywałem, byłem bardzo skupiony. Ale... spudłowałem. Nie wiem jak to się stało... zakryłem oczy dłońmi, przegraliśmy... przeze mnie.

Usiadłem na murawie chowając twarz w dłonie, poczułem, że moje oczy zrobiły się wilgotne od łez.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz