Wiedziałam, że rozczulając się nad nim, nie zrobię nic dobrego, więc powiedziałam trochę ostrzejszym tonem.
- Ale nie trafiłeś. Było, minęło. Koniec. Nie zadręczaj się już tym, proszę. To nic nie zmieni. Będzie jeszcze szansa, abyś się...no nie wiem...ale wiesz o co mi chodzi. Po prostu następnym razem im pokarzesz, a teraz zostaw to co było za sobą i ...żyj chwilą.
Co ja gadam? To zabrzmiało tak...dziwnie z moich ust. Maks westchnął głęboko. Ja też.
- Maks, uda Ci się. -powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
Może ten gest poprawi mu nieco humor.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz