środa, 6 lipca 2016

Od Rose do Maksa

***
Pojechaliśmy do hotelu. Po zakwaterowaniu, każdy poszedł do swojego pokoju. Elise miała pokój razem z Marco, a ja z Maksem. Rozpakowaliśmy się. Mecz miał się odbyć po jutrze, więc postanowiliśmy pójść, przejść się po mieście.

Maks?

piątek, 1 lipca 2016

Od Maksa do Rose

Skinąłam zgodnie głową, złapaliśmy się za ręce i poszliśmy w kierunku lasu.
***
Czekałem na lotnisku na Rose rodzice jej uparli się, aby ją przywieźć.
***
Wystartowaliśmy, dziewczyna oparła głowę o moje ramię a ja zlaczylem nasze dłonie. Przed nami siedziała El z Marco.

Rose?

Od Rose do Maksa

Ucieszyłam się bardzo i przytuliłam mocno chłopaka. Odwzajemnił gest.
***
Zaczęłam pakować ubrania do walizki. Do plecaka schowałam książkę, słuchawki, ładowarkę i takie tam podręczne rzeczy. Mieliśmy wyjeżdżać następnego dnia.
- To co, pójdziemy na spacer? -spytałam, kiedy skończyłam.

Maks?

Od Maksa do Rose

Dziewczyny podeszłym do nas, trener jeszcze raz wszystko wyjaśnił.
***
Poszedłem do domu Rose, otworzył jej ojciec. Oczywiście musiałem mu dać wielki autograf na koszulce naszego klubu, którą miał. Zaproponował mnie do pokoju Dziewczyny.
- Patrz co mam. - pochwalił się koszulka.
- Super. - uśmiechnąła się lekko.
Mężczyzna wyszedł a ja podszedłem do dziewczyny.
- Wracamy do Francji. - zacząłem.
- Co? - spytała lekko załamana.
- Ale... lecisz ze mną. - uśmiechnąłem się pokazując dwa specjalne bilety.

Rose?

Od Rose do Maksa

Przez chwilę wszyscy nie wiedzieli o co chodzi. Trener wytłumaczył im wszystko i przeczytał jakąś notatkę w urządzeniu. Maks spojrzał na mnie i gestem pokazał, abyśmy podeszły. Od razu weszłyśmy i podeszłyśmy do grupy mężczyzn.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Dobrze. - skinąłem głową i lekko uśmiechnąłem.
***
Następnego dnia, mieliśmy trening. Przy końcówce, przyszła Rose z El. Nagle, przybiegł do nas trener.
- Chłopaki! Nie uwierzycie! - krzyczał biegnąc z tabletem. - Portugalczycy otruli Maksa!

Rose?

Od Rose do Maksa

Siedzieliśmy tak przez długi czas. Gdzieś o 20 odsunęłam się od niego i wstałam. Niebo było pochmurne, zbierało się na deszcz. uwielbiam kiedy pada deszcz, a najbardziej jak są jeszcze pioruny.
- Będę musiała już iść. Zobaczymy się jutro, dobrze?

Maks?

Od Maksa do Rose

Odwzajemniłem pocałunek, na chwilę zapomniałem o tym wszystkim.
- Wiesz, brakowało mi ciebie. Bardzo. - uśmiechnąłem się, kładąc dłonie na jej policzkach.
- Mi ciebie też. - odwzajemniła gest.
Znów złączyłem nasze usta w pocałunku.

R
o
s
e
?

Od Rose do Maksa

Wiedziałam, że rozczulając się nad nim, nie zrobię nic dobrego, więc powiedziałam trochę ostrzejszym tonem.
- Ale nie trafiłeś. Było, minęło. Koniec. Nie zadręczaj się już tym, proszę. To nic nie zmieni. Będzie jeszcze szansa, abyś się...no nie wiem...ale wiesz o co mi chodzi. Po prostu następnym razem im pokarzesz, a teraz zostaw to co było za sobą i ...żyj chwilą.
Co ja gadam? To zabrzmiało tak...dziwnie z moich ust. Maks westchnął głęboko. Ja też.
- Maks, uda Ci się. -powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
Może ten gest poprawi mu nieco humor.

Maks?

Od Maksa do Rose

Gdy się rozpakowałem i wziąłem prysznic, usiedliśmy przed telewizorem, nie mogłem skupić się jednak na filmie, przełączyliśmy kanał, akurat trafiając na powtórkę mojej porażki. Odchyliłem głowę do tyłu, dziewczyna wyłączyła telewizor i usiadła mi na kolanach, przodem do mnie.
- Maks, nie zadręczaj się...
- Mogłem trafić...

Rose?

Od Rose do Maksa

Przytuliłam się do chłopaka. Pocałował mnie, odwzajemniłam gest. Czułam na sobie spojrzenia, ludzi którzy byli na lotnisku, wkurzały mnie też flesze aparatów. Ale, kiedy Marco podszedł do El, wszyscy "zajęli" się nimi.
***
Pojechałam do domu Maksa, pomóc mu się rozpakować i pobyć z nim. Wiedziałam, że teraz będzie myślał o ostatnim meczu, chciałam być przy nim i go wspierać.

Maks?

Od Maksa do Rose

Wylądowaliśmy, odebraliśmy bagaże i wyszliśmy z hali przelotow. Powital nas kibice, podpisałem parę piłek.
***
Gdy zauważyłem Rose od razu do niej podszedłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Kiedy patrzałam na Maksa, jak powstrzymuje się od łez...w końcu jednak jedna spłynęła mu po policzku, sama zaczęłam płakać. "Maks, nie obwiniaj się już, to była dobra gra, jeszcze im pokażecie".
Poczułam jak Elise łapie mnie za rękę.
- Rose, nie płacz, bo ja też będę płakać.
Otarłam łzy.
***
Czekałyśmy na lotnisku, było wiele dziennikarzy, fanek i fanów. Po chwili wylądował samolot z naszą kochaną reprezentacją.

Maks?

Od Maksa do Rose

Zabrali nas na wywiad, mnie, Marco i Łukasza. Szczerze powiedziawszy, wolałem tego uniknąć... usiedliśmy na fotelach, naprzeciw reportera.
- Jak się czujecie... po, nie po przegranym meczu, był remis, ale po... przegranych rzutach karnych.
- No cóż... rozczarowanie trochę jest, zwłaszcza, że zaszliśmy tak daleko... ale nie ma się co oszukiwać, Portugalia to mocny przeciwnik i myślę, że zagraliśmy naprawdę dobry mecz. - stwierdził Łukasz.
- Wracacie do siebie z podniesioną głową, czy może raczej, przeciwnie? - to pytanie, było do Marco.
- Myślę, że nie mamy się czego wstydzić. - powiedział.
Siedziałem cały czas przecierając oko dłonią, czułem, że co chwilę zbierając się do nich łzy.
-  A ty Maks? Co się stało, że spudłowałeś? Zapowiadało się, że trafisz. - wstrzymałem oddech.
- Sam nie wiem.... miałem strzelić w lewy róg.... ale... zrobiło mi się czarno przed oczami... i... - uniosłem oczy ku górze.
- Jak się po tym czujesz? - zadał kolejne pytanie.
- Mam na pewno do siebie... duże pretensje. Bo.... jakby nie było... to przeze mnie musimy wrócić do domu... z-zawiodłem drużynę... za co bardzo ją przepraszam. - moje oczy, ponownie zrobiły się szkliste, a po poliku spłynęła łza.
Spuściłem wzrok, patrząc na moje dłonie, które ze sobą splotłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Na ekranie pokazywali, Maksa. Siedział na murawie i zakrywał twarz dłońmi.
- Maks, jest dobrze. Jeszcze im pokażesz. Kocham Cię. -powiedziałam jak najciszej.
Tak bardzo bym chciała, aby pomyślał, że takie słowa bym do niego powiedziała. Po chwili Maks wstał. wszyscy zeszli z murawy.
- Ale powiem Ci, że to była dobra gra. Z Portugalią, chyba nikt nie przetrzymał remisu do karnych. -dziewczyna położyła rękę na moim ramieniu. Czekałyśmy jeszcze na wywiad z naszą reprezentacją.

Maks?

Od Maksa do Rose

Codziennie, razem z Marco rozmawialiśmy z dziewczynami przez Skype. El pokazywała mu zdjęcia z USG, chłopak był zachwycony.
***
Od rana mieliśmy trening, później relaks na basenie, krótki trening i mecz. W szatni przebraliśmy się w swoje stroje.

W szatni była luźna atmosfera, nikt się nie denerwował. Grać mieliśmy z Portugalią.
***
Graliśmy zacięcie, skończyliśmy z wynikiem 1:1, zakończyło się na karnych. Pierwszą turę, obie drużyny strzeliły po 5. Ja postanowiłem trochę się pobawić z bramkarzem.

Za drugim razem, już się nie popisywałem, byłem bardzo skupiony. Ale... spudłowałem. Nie wiem jak to się stało... zakryłem oczy dłońmi, przegraliśmy... przeze mnie.

Usiadłem na murawie chowając twarz w dłonie, poczułem, że moje oczy zrobiły się wilgotne od łez.

Rose?

Od Rose do Maksa

Nasza reprezentacja wygrała, szczególnie dzięki naszym chłopakom.
***
Dostali się do półfinału. Razem z Elise, bardzo się cieszyłyśmy z tego powodu.
***
W dniu kolejnego meczu, El miała wizytę u ginekologa. Poszłam z nią do lekarza, obie widziałyśmy jej dziecko. Elise była szczęśliwa. 
- Szkoda, że nie było z nami Marco i Maksa. -powiedziała, gdy wyszłyśmy od lekarza.
- El, nie martw się. Marco na pewno będzie przy porodzie.
- No tak obiecał mi to... -dziewczyna zamyśliła się i po chwili uśmiechnęła.

Maks?

Od Maksa do Rose

Weszliśmy na murawę, kilka minut później rozpoczęliśmy mecz. Udało mi się zdobyć dla nas 2 gole, Marco 1.

Nasi przeciwnicy chyba nie byli w najlepszej formie, nie chciało im się walczyć. Nagle, jeden na mnie wpadł i próbował wymusić kartkę dla mnie.
- Wstawaj debilu. - mruknąłem łapiąc go za koszulkę i podciągając do góry.


Rose?

Od Rose do Maksa

Po policzku spłynęła mi łza.
- Ja bardziej. -położyłam dłoń na jego policzku i pocałowałam go namiętnie.
Odwzajemnił pocałunek. Położyłam głowę na jego ramieniu i spojrzałam na przyjaciółkę. Żegnała się z Marco, nagle chłopak uklęknął przed nią i pocałował jej brzuch, który był co raz większy. Uśmiechnęłam się mimowolnie i odruchowo ścisnęłam mocniej Maksa.
***
Dziś miał być pierwszy mecz naszej reprezentacji, nocowałam więc u Elise. Przygotowałyśmy wszystko i usiadłyśmy przed telewizorem, a ja tylko czekałam, kiedy będzie pokazany Maks. El wyczekiwała na Marco. Nasi chłopcy stali obok siebie, więc obie mogłyśmy się cieszyć w tym samym czasie na ich widok.

Maks?

Od Maksa do Rose

Wygraliśmy, postanowiliśmy iść popływać.
***
Niestety, dobiegł koniec naszych wakacji, pożegnaliśmy się, każdy pojechał swoim autobusem.
***
Z Rose spotykaliśmy się bardzo często, w różnych miejscach. Nastał dzień meczu, graliśmy z Włochami. Jeśli wygramy, kwalifikujemy się do Euro i jedziemy do Francji.
***
Udało nam się wygrać.
~Dwa tygodnie później~
Niestety, ale Rose nie mogła jechać ze mną, obiecała jednak, że razem z Elise będą oglądać każdy mecz w telewizji. Staliśmy na lotnisku, żegnając się. Marco i El byli tuż koło nas.
- Będę tęsknił. - szepnąłem, obejmując ją w talii.

Rose?

Od Rose do Maksa

Przewróciłam oczami i podeszłam do nich.
- Dajcie mi to. -Marco podał mi kartkę i ołówek.
Naszkicowałam małą różę kierunków w rogu kartki, ale tak żeby była widoczna i czytelna. Z prawym dolnym rogu narysowałam obozowisko. Dookoła kilka krzaczków. Szliśmy na północ od naszego namiotu, narysowałam więc coś w rodzaju dróżki. Po chwili przyłączyła się do mnie Elise. Ustalałyśmy szybko co gdzie jest, ona mi mówiła, a ja rysowałam. Ruszyłyśmy dalej na północ, zaczęliśmy trochę krążyć po lesie, aby drużyna, która będzie szukać naszego skarbu, nie znalazła go tak szybko.
~*~
Całą mapkę zrobiliśmy w zaledwie pół godziny. Wróciliśmy do obozowiska i przekazaliśmy kartkę wychowawcy i trenerowi. Później czekaliśmy już tylko, aż pozostałe grupy skończą.

Maks?

Od Maksa do Rose

My, jako chłopaki bardzo zaangażowaliśmy się w robienie mapy.
- Tu nie bo tu jest obozwisko, debilu! - stwierdził Marco, kierując te słowa do Łukasza.
- Jak tu jest obozwisko, tu jest jezioro, debilu! - odezwał się.
- Tu nie ma ani jeziora, ani obozowiska, debile. - stwierdziłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Zastanowiłam się.
- Oczywiście, że przyjdę. -pocałowałam go lekko i złapałam za rękę.
~*~
Dzisiaj mieliśmy "pracę w terenie", jak to nazwał Kacper. Byliśmy podzieleni na 4 grupy (sześcioosobowe, bo nie wszyscy chcieli brać w tym udział), każdy zespół miał za zadanie zrobić samodzielnie mapę jak dotrzeć do skarbu, który otrzymali przed wyprawą. Na zrobienie mapy i powrót mieliśmy godzinę. Każdy zespół poszedł w inną stronę. Ja oczywiście byłam w składzie z Maksem, Elise, Marco, Łukaszem i z kimś tam jeszcze.

Maks?

czwartek, 30 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Odwzajemniłem pocałunek.
***
Niestety zbliżał się koniec wyjazdu, zostało jeszcze kilka dni. Zebraliśmy się rano przy ognisku, mieliśmy dla nich jeszcze jedną niespodziankę. Bilety na nasz mecz, wszyscy byli w niebo wzięci. Razem z Marco, udało nam się załatwić wejściówki vipowskie dla Rose i Elise. Będą siedziały tuż przy trenerze, najlepsze widoki. Podszedłem do Rose i założyłem jej na szyję smycz z plakietką - wejściówką.
- Przejdziesz, prawda? - uśmiechnąłem się, odgarniając jej kosmyk włosów za ucho.

Rose?

Od Rose do Maksa

Tak jak myślałam, Agnes nie wydała mnie.
~*~
Umyłam zęby i poszłam do namiotu Maksa. Usiadłam na kocu i wyjęłam krem chłodzący. Na słońcu mocno opaliłam sobie ręce i trochę to bolało...Położyłam się obok chłopaka. Przytulił mnie.
- No nie spodziewałem się po Tobie takiego zachowania.
- Szczerze, ja też.
- Dobrze broniłaś Elise. Już kolejny raz robisz coś dobrego dla niej.
- Tak jest moją przyjaciółką.
- Kocham Cię. -powiedział.
- Ja Ciebie też. -pocałowałam go namiętnie.

Maks?

Od Maksa do Rose

***
Rose rzeczywiście nie miała problemów, ponieważ Agnes nie chciała się przyznać, że to właśnie ona ją tak pobiła. Elise na szczęście uwierzyła Marco i się nie pokłócili. My, odetchnęliśmy z ulgą. Łukasz spał z Kevinem, więc mieliśmy namiot dla siebie.

Rose?

Od Rose do Maksa

Agnes, wstała z trudem. Nikt jej nie pomógł, nawet Łukasz.
- Zadowolona jesteś z siebie? -otarła krew z nosa.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.
Spróbowałam się wyrwać, aby znówją uderzyć, ale Maksa uścisk na prawdę był mocny.
- Rose, wystarczy. I tak już będziesz miała kłopoty. -powiedział Maks, kiedy Agnes odeszła.
- Zmasakrowałaś jej twarz. -dodał Marco.
- Nie będę miała kłopotów, wstyd będzie jej przyznać, że została pobita przeze mnie.

Maks?

Od Maksa do Rose

Zrobiłem duże oczy, odciągnąłem Rose od niej. Dziewczyna krzyczała i próbowała mi się wyrwać.
- Spokojnie, spokojnie, spokojnie. - szeptałem. W końcu się uspokoiła, przytuliłem ją, płakała. - Już dobrze.

Rose?

Od Rose do Maksa

Spojrzałam wściekle na dziewczynę.
- No co Rose? Wiesz czemu chciałam to zrobić.
- Powinnaś się z tym pogodzić, a nie odstawiać takie sceny.
- Rose, to było silniejsze ode mnie.
- Zamknij się. -warknęłam.
- K***a, czy ktoś mi powie o co tu chodzi?! -odezwał się Marco.
Agnes uśmiechnęła się do niego i znów chciała się do niego dobierać (i to jeszcze przy nas?!). Podeszłam do niej i uderzyłam ją z całej pięści w brzuch. Osunęła się na ziemię i zaczęła się dusić. Podeszłam bliżej i zaczęłam ją kopać, kiedy leżała na ziemi uklęknęłam obok i zaczęłam okładać jej twarz pięśćmi.

Maks?

Od Maksa do Rose

Zaczęliśmy szukać Marco, znaleźliśmy go w lesie... z Agnes.
- Marco! Co ty z nią robisz? - spytałem.
- Ta debilka powiedziała że Eli chce się zabić, to to pobiegłem za nią a ta zaczęła się do mnie dobierać! - mówił oburzony.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Czy Agnes wie o Marco i El? -zwróciłam się do Łukasza.
- Że są razem? Tak, jak szliśmy do namiotu to widzieliśmy ich razem, jak się całowali.
- A jak zareagowała na to Agnes?
- Nie wiem, chyba normalnie. Weszliśmy do środka no i...nie zauważyłem niczego podejrzanego. Była trochę spięta, to jedyne co się zmieniło od ostatniego naszego spotkania.
Wstałam i wybiegłam z namiotu. Chłopacy za mną.
- Rose powiesz w końcu o co chodzi? -niecierpliwił się Maks.
- Myślę, że Agnes może chcieć odbić Marco, Elise.

Maks?

Od Maksa do Rose

- No... tak, a co? - zmarszczyłem lekko brwi.
Spojrzeliśmy z Piszczkiem na siebie, nic nie rozumiejąc.
- O co chodzi? - spytałem, kładąc dłoń na jej ramieniu.

Rose?

Od Rose do Maksa

Chłopacy zaczęli o czymś rozmawiać, a ja zastanowiłam się chwilę nad tą sytuacją. Znam już trochę Agnes i wiem, że jak ktoś jej się spodoba to tylko raz na zawsze. Pierwszego dnia, mówiła, że Marco to ciacho. Od kiedy ona jest z Łukaszem? Chwila, skoro El jest z Mark'iem, a Agnes pokłóciła się...
- Łukasz? -wtrąciłam, ale nie spojrzałam na nich i zastanowiłam się.
- Co? -czułam na sobie spojrzenie obu chłopaków.
- O co się pokłóciliście z Agnes? -nie chciałam się wtrącać w ich sprawy, ale podejrzewałam coś.
- Agnes oskarżyła mnie o zdradę. Pokrzyczeliśmy na siebie i kazała mi wyjść z namiotu. Aa czemu pytasz?
- Maks. -głos mi się załamał- Marco jest z Elise?

Maks?

Od Maksa do Rose

- A pierdole te dziewczyny. - machnął dłońmi zrezygnowany. - Chyba zostanę gejem... Maks, chcesz ze mną być?
Wybuchnąłem śmiechem, tak samo jak Rose.
- Wybacz, ale preferuję kobiety, a konkretnie jedną. - poklepałem go po ramieniu.

Rose?

Od Rose do Maksa

Uśmiechnęłam się. Kiedy El się uspokoiła, zostawiliśmy ich samych. Poszliśmy do namiotu Maksa. Leżeliśmy przytuleni do siebie. Nagle do namiotu wszedł Łukasz. Cisnął bluzą w róg. Maks westchnął głęboko.
- Wybaczcie, ale...pokłóciłem się z Agnes.
Podniosłam się.
- Agnes? Chodzisz z Agnes? -pokiwał głową.
Przecież ona...jej podobał się Marco.

Maks?

Od Maksa do Rose

Poklepałem chłopaka po ramieniu, spojrzał na mnie i uśmiechnął lekko, gdy Elise odsunęła się od Rose, wtuliła się w Marco. Ponownie stanąłem koło Rose i objąłem ją.
- Mówiłem że porządny. - szepnąłem tak cicho, aby tylko ona mnie usłyszała.

Rose?

Od Rose do Maksa

Uklęknęłam przed Elise. Marco otarł jej łzę.
- Co się stało?
Spojrzała na mnie smutno.
- Rose, wybaczysz mi?
- Ale o co chodzi?
- Jestem w ciąży. -popłakała się jeszcze bardziej.
- Elise, spokojnie. -chłopak objął ją i przyciągnął do siebie.
- El, -położyłam dłoń na jej- nie muszę Ci wybaczać, bo nawet nie jestem zła. No stało się, będę Cię wspierać. Zawsze. -uśmiechnęłam się do niej.
Lekko wyrwała się z objęć swojego chłopaka i przytuliła mnie. Odwzajemniłam gest.

Maks?

Od Maksa do Rose

***
Gdy wróciliśmy z wieczornego spaceru z psami, zauważyliśmy El i Marco. Dziewczyna płakała, Marco ją przytulał i powtarzał, że jej nie zostawi, że będzie z nią mimo wszystko. Spojrzeliśmy na siebie lekko zdziwieni i postanowiliśmy do nich podejść.

Rose?

Od Rose do Maksa

~*~
Wieczorem wróciliśmy do obozowiska. Słońce po woli zachodziło, niebo miało odcień pastelowego różu.
- Ślicznie -zamruczałam.
- Ty jesteś śliczniejsza. -pocałował mnie.
Szliśmy trzymając się za ręce. Zauważyłam, że El szła gdzieś przed nami razem z Marco, chłopak obejmował ją w talii. Cieszę się, że znalazła tego jedynego. I ja też kogoś takiego mam. 

Maks?

Od Maksa do Rose

- Jest, wierz mi. - zapewniłem.
Dziewczyna uśmiechnęła się i przytuliła do mnie, odwzajemniłem uścisk. Lekko się kołysaliśmy, przez delikatne fale... było wspaniale.

Rose?

Od Rose do Maksa

Odwzajemniłam gest.
- Ale jest porządny? Nie chcę, aby znów ją ktoś zranił.

Maks?

Od Maksa do Rose

Ruszyliśmy za dziewczynami.
***
Marco zabrał Elise na spacer, my z Rose postanowiliśmy popływać na motorówkach. Zatrzymaliśmy się na środku jeziora, odwróciłem się przodem do dziewczyny i położyłem dłonie na jej talii.
- Marco coś do Elise... - zaczęła.
- Zakochał się chłopak. - wzruszyłem lekko ramionami i uśmiechnąłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Siedziałam z Elise na plaży. Słońce miło nas grzało. Nagle podszedł do nas Maks z kolegą, chyba nazywał się Marco.
- I co? -zwróciłam się do Maksa.
- Rozmawialiśmy o następnym meczu.
Pokiwałam głową.
- Może pójdziemy do jeziora? -zaproponował Marco, wymieniając z Maksem spojrzenia.
- Dobra. -wstaliśmy- Berek. -klepnęłam El w ramię i pobiegłam do wody.
Dziewczyna ruszyła za mną.

Maks?

Od Maksa do Rose

Przybiliśmy z dziewczyną żółwika.
***
Gdy przestało padać, mogliśmy iść popływać. Nasza drużyna musiała zostać chwilę, ponieważ trener chciał coś omówić, sprawę meczu. Założyłem kąpielówki.

Szedłem koło Łukasza i Marco, gadaliśmy o tym, że Brazylia to najbardziej agresywny przeciwnik i trzeba przyszykować się na masę siniaków. Doszliśmy na plażę, gdzie byli już wszyscy. Łukasz poszedł do swojej dziewczyny, a ja i Marco ruszyliśmy w kierunku Rose i Elise. Eli spodobała mu się... ale nie wie jak do niej zagadać, no więc pomyślał, że ze mną będzie mu raźniej.

Rose?

Od Rose do Maksa

- A no tak. Kolega na obozie mnie nauczył, wszystkich sztuczek. -odpowiedziałam szeptem.
- Co to za kolega?
- Adrien...spoko gość. Dobra, kładź dwie trójki.
Chłopak położył wskazane karty.
~*~
Jako pierwsi wygraliśmy my, ja z Maksem.

Maks?

Od Maksa do Rose

Zaczęliśmy grać w karty, byliśmy z Rose w parze, osobiście za bardzo nie przepadam za kartami, w takiej dużej grupie osób.
- Często grasz? - spytałem szeptem widząc, iż dzięki niej wygrywamy.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Dzień dobry. -uśmiechnęłam się.
~*~
Poszliśmy na śniadanie. Nie byłam zbytnio głodna, więc wypiłam tylko gorącą herbatę z cytryną. Mieliśmy dziś popływać, ale zaczął padać deszcz i zerwał się silny wiatr. Ustaliliśmy, że spędzimy ten czas w największym namiocie i będziemy grać. Usiadłam obok Maksa, oparłam głowę o jego ramię.
- Z racji, że pogoda nam nie dopisuje i leje deszcz -nonsens, to zaledwie mała mżawka- posiedzimy tu i będziemy grać. Czekam na propozycje gier.
- Karty!
- Nie butelka!
- Słoik lepszy.
Wszyscy się przekrzykiwali.
- Dobra, zagramy we wszystko po kolei. -zaproponował trener piłkarzy.

Maks?

środa, 29 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Po chwili zasnęliśmy. Obudziłem się jako pierwszy, jednak gdy delikatnie się poruszyłem, Rose również się obudziła. Uśmiechnąłem się.
- Dzień dobry księżniczko. - pocałowałem ją lekko.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Ja Ciebie też. -pocałowałam go i położyłam się na boku. Leżeliśmy w milczeniu przez jakiś dłuższy czas.
Bardzo się cieszyłam, że mama Maksa. Wiedzialam, że zawsze mogę na niego liczyć, stanie w mojej obronie, pomoże mi...przytuliłam się do niego.

Maks? ^-^

Od Maksa do Rose

- Z tobą zawsze. - uśmiechnąłem się lekko.
Położyliśmy się wygodnie na poduszkach i lekko okryliśmy kocem. Przytuliłem dziewczynę, wtuliła się we mnie, przymknęła lekko czy.
- Kocham cie... - szepnąłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

W środku opatrzyłam rany chłopaka. Dałam mu też tabletki przeciwbólowe.
- Musisz tu poleżeć. -oznajmiłam kiedy chciał wyjść z namiotu, łapiąc go za rękę- mogę poleżeć z Tobą.

Maks?

Od Maksa do Rose

Nagle chłopak sięgnął po kij, starałem się ochronić głowę, jednak mało to dało, dodatkowo gdy wstał, dostałem w brzuch. Miałem wielką ochotę mu oddać, jednak obecnie nie zbyt mogłem się ruszyć. Gdy zamachnął się kolejny raz, odciągnęli go chłopacy. Rose klęknęła przy mnie, chciałem wytrzeć krew z nosa dłonią, jednak nie pozwoliła mi Rose.
- Masz brudne ręce, możesz wstać? - spytała półtonem.
Skinąłem głową. Powoli wstałem. Bolała mnie trochę głowa, plecy, brzuch, ręka... ale dało się wytrzymać. Poszliśmy z dziewczyną do namiotu.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Dziękuję. -powiedziałam szeptem.
Maks schylił się i pocałował mnie, odwzajemniłam gest.
Nagle chłopak prawie upadł na ziemię, po chwili Mark rzucił się na niego z pięściami. Zaczęli się bić. Nie chciałam, żeby to robili, ale co ja mogłam zrobić? Zbiegli się dookoła inni piłkarze i reszta mojej klasy.
- No Rose, źle działasz na Maksia. -usłyszałam.
Odwróciłam się, to był chłopak z namiotu Maksa. Kręcił głową.
- Takiego wściekłego jeszcze nigdy go nie widziałem, cóż ty mu zrobiła. -dodał chłopak obok niego.
- Zostawcie ją i lepiej ich rozdzielcie, za nim się to źke skończy. -wtrącił chyba najstarszy z całej drużyny.

Maks?

Od Maksa do Rose

Trener zmierzył mnie wzrokiem, machnął na mnie ręką i poszedł do Kacpra. Zastanawiające było to, że nikt jakoś specjalnie nie przejął się chłopakiem, zresztą... ja też nie. Powoli podnosił się z ziemi. Bolała mnie trochę ręka, od uderzenia go, ale było warto. Poczułem, jak Rose łapie mnie za rękę, po chwili spletliśmy ze sobą nasze dłonie.
Spojrzałem na nią, ona na mnie, uśmiechnąłem się lekko.

Rose?

Od Rose do Maksa

Poczułam jak robi mi się ciepło, kiedy Maks powiedział ostatnie słowa. Podeszłam do nich szybko, nie chciałam aby trener upomninał Maksa.
- Proszę pana, Mark zasłużył. Chciał, chciał mi zrobić coś...złego. Usłyszałam od niego wiele nie miłych komentarzy, wyzwisk. Maks tylko stanął w mojej obronie.

Maks?

Od Maksa do Rose

Chłopak wstał i gadał z jakimś chłopakiem, od razu, bez ostrzeżenia dostał w nos. Coś chrupnęło, chyba go złamałem.. ups! Ale nie no, przecież ja WCALE nie chciałem!
- Pojebało cię?! - spytał ze złością.
- Mnie pojebało?! Chyba ciebie! Jak ty w ogóle śmiałeś tak do niej mówić? - kopnąłem go w krocze.
Pewnie dostałby ponownie, ale odciągnął mnie trener.
- Maks! Oszalałeś?! - krzyknął.
- Być może! - odpowiedziałem tym samym tonem co on, wyrwałem mu się. - Z miłości. - dodałem po chwili już spokojniej.

Rose?

Od Rose do Maksa

Kiedy uspokoiłam się nieco, wtuliłam się do chłopaka. Policzki miałam jeszcze wilgotne. Otarłam je rękawem bluzy. Po chwili Maks wstał.
- Gdzie idziesz? -spytałam przestraszona.
- Załatwić gościa.
Niech tylko się nie wpakuje w jakieś kłopty...wyszłam za nim.

Maks?

Od Maksa do Rose

Nagle Rose wpadła do namiotu, dosłownie. Płakała.
- Co się stało? - spytałem od razu, przysuwając się do niej bliżej.
Opowiedziała mi wszystko, co powiedział jej ten skurwiel... ojjj, współczuję mu, zaraz mu wpieprzę, porządnie. Rozpieszczony gówniarz! Raz na zawsze, oduczę go traktowania tak Rose, w ogóle wszystkich dziewczyn.
- Maks, ja nie chcę się stracić, a nie jestem jeszcze gotowa na... - tu, rozpłakała się jeszcze bardziej.
- Rose, skarbie, spokojnie. Nie słuchaj tego palanta. Spałem tylko z jedną kobietą, która była moją dziewczyną przez rok, później mnie zdradziła, wcale nie sypiam z kim popadnie. Poza tym, to nie jest dla mnie ważne, nie śpieszy mi się. Ważna jesteś dla mnie tylko ty i to, że cię kocham, nie płacz księżniczko moja... - ująłem jej twarz w dłonie i kciukami otarłem łzy.

Rose?

Od Rose do Maksa

Śmiałam się ze wszyatkimi. Nawet Kacper miał z tego ubaw. Powiedzieliśmu, że po prostu musiał dostać "nauczkę" bo zasłurzył, dzięki temu nie ponieśliśmy rzadnych konsekwencji.
~*~
Wstałam wcześniej niż Maks. Postanowiłam pochodzić trochę po lesie, bo co miałabym robić w namiocie? Nie chciałam budzić Maksa. Miałam przeczucie, że ktoś za mną idzie. Nagle usłyszałam trzask łamanej gałęzi. Odwróciłam się i zobaczyłam Marka.
- Po co mnie śledzisz? 
- Nie śledzę Cię, po prostu za Tobą idę.
- A to nie to samo?
- Nie.
Acha...ok.
- To czego chcesz?
- Ciebie. -odpowiedział, jakby tylko czekał na to pytanie.
Podszedł do mnie i złapał za ramiona, przysuwając mnie do sosny. Wolałam się nie wyrywać, nie miałoby to sensu. Musiałam poczekać na odpowiedni moment.
- O mało co nie dostałem w mordę za tą Twoją Elise -groźnie, nie znałam go z tej strony- Nie pójdę już do tej zdziry, inne dziewczyny z klasy są już na mojej liście odchaczone, zostałaś ty. -to on ma jakąś listę? Psychopata.
Powli zbliżył swoją twarz do mojej, ale za nim zdążył co kolwiek zrobić uderzyłam go z pięści w skroń i kopnęłam w piszczel. Odsunął się ode nnie i złapał za głowę. Zaczął klnąć.
- K****, ty s***. Ja p*******, idź do Tego swojego p******. Pamiętaj jak jemu też często nie będziesz się dawała, zerwie z Tobą s***. Do mnie nawet nie przychodź po pomoc.
Co za skończony debil.
- O co Ci chodzi? Nie wyżyty jesteś czy co?
- Posłuchaj k***o, jak myślisz z iloma on już spał? Jest sławny, karzda lepsza mu się do łóżka pcha, a on korzysta. Nie jesteś jakąś jedyną, na którą poleciał. Zobaczysz s***, zostaniesz sama.
Nie chciałam mu wierzyć, ale co jeśli to prawda? Zaczęłam płakać. Pobiegłam do obozu, a on za mną.

Maks? (l)

Od Maksa do Rose

- Okej... - zastanowiłem się chwilę. Zaraz... to będzie idealna okazja, aby zemścić się za to, co powiedział o Rose! Zgodziłem się. - Dobra, mam pewien pomysł.
Wyjaśniłem im, o co chodzi. Przystanęły na moją propozycję. Poszliśmy do namiotu chłopaka, spał. Zabraliśmy mu wszystkie ubrania i bieliznę, Elise wycięła mu dziurę na tylnej stronie gaci które miał na sobie, na koniec, aby go obudzić wylaliśmy na niego wiadro cuchnącej mazi. Wyskoczył jak poparzony, a dziura.. cóż, była bardzo widoczna. Wszyscy zaczęli się śmiać, trener i ich nauczyciel również, dosłownie tarzali się po ziemi.
- To jest też za to, co powiedziałeś wtedy o Rose. - wtrąciłem ostro.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Maks, proszę. Nie patrz tak na mnie. -odwróciłam wzrok i uśmiechnęłam się mimowolnie.
- Jak? Tak? -położył dłoń na moim policzku i lekko odwrócił moją twarz, zmuszając mnie, abym na niego spojrzała.
Zamknęłam oczy i schowałam twarz w jego ramię. Zaśmiał się.
~*~
O dwudziestej, wyszłam szybko z namiotu zanim Maks się podniósł, aby mnie zatrzymać. Pobiegłam do namiotu Elise, znaczy to był równierz mój namiot, ale ostatnio w nim byłam...kiedyś tam po swoje rzeczy.
- Już myślałam, że nie przyjdziesz.
- Ale jestem. O co chodzi?
- O SŁODKĄ ZEMSTĘ. -zamruczała.
- Na Marku. -pokiwałam głową.
- Dokładnie.
- A masz jakiś pomysł?
- I tu właśnie, jesteś mi ty potrzebna.
Fajnie...mogłam się tego spodziewać.
- Och Elise, wiesz, że ja nie jeatem w tym dobra.
- Ni wiem. Żartowałam.
- El! Maks pewnie zaraz tu będzie, a ty sobie żartujesz? Nie ma czasu.
Nagle do środka wszesł Maks.
 - On czekał, aż to powiesz czy to przypadek? -spytała. Zauważyłam też jej błysk w oku na widok Maksa.
- No dobra, koniec pogawędek. Rose do namiotu. -zaśmiał się wskazując wyjście.
- Ha ha ha. -odpowiedziałam.
- Makss, możs ty mi pomożesz. Jeszcze raz, proszę.
- A o co chodzi? -spytał.
- O zemstę na Marku. -odpowiedziałam za nią.
- Coś w stylu zielonej nocy. -dodała dziewczyna.

Maks?

Od Maksa do Rose

Złapałem dziewczynę za rękę i obkręciłem tak, jakbyśmy tańczyli. Złapałem ją w talii i przysunąłem do siebie, złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.
- Będę tęsknił, jak sobie pójdziesz. - zrobiłem smutną minkę i oczka zbitego szczeniaka.

Rose?

Od Rose do Maksa

Uśmiechnęłam się szeroko.
- Wybacz El, ale jego uścisk jest zbyt mocny. -mrugnęłam do niego.
- Proszę, to chociarz na godzinę.
- Przyjdę o 20, ale na chwilkę. -zaczęłam mówić szeptem- Wyrwę się mu na chwilę, pewnie szybko mnie znajdzie, więc będziesz się musiała streszczać.
- Nie słodźcie już tyle!-pokręciła głową i poszła.

Maks?

Od Maksa do Rose

Zaraz, zaraz... czy ona właśnie próbowała mi ją zabrać? O nie! Objąłem dziewczynę od tyłu.
- O nie, nie zabierzesz mi jej. - pocałowałem dziewczynę w policzek.
- Wytrzymasz jedną noc bez niej. - wywróciła oczami.
- Nie. Nie wytrzymam.

Rose?

Od Rose do Maksa

Elise była zachwycona zachowaniem Maksa. Jesnak kiedy patrzała na Marka, który nie miał szans z mym ulubieńcem, widziałam, że jest jej go szkoda.
- Dziękuję, bardzo Ci dziękuję. -uściskała go.
- Ej. -pociągnęłam ją za kurtkę- Bez takich mi tu.
Odsunęła się i uśmiechnęła. Przewróciłam oczami.
- Dziś też u niego śpisz? -spytała po chwili.
Spojrzałam na Maksa, a on na mnie.
- A co?
- Chciałam zrobić coś, ale samej mi będzie trudno. -dziwnie to zabrzmiało, nie powiem.
- A co chcesz zrobić?
- Powiem Ci wieczorem, jak będziesz nocować, tam gdzie powinnaś. -mrugnęła do mnie.

Maks?

Od Maksa do Rose

Podbijałem sobie piłkę z Marco, jednak nagle usłyszałem swoje imię. Odwróciłem się za siebie, Rose stała z Elise, dała znak dłonią, abym do nich podszedł, tak też zrobiłem.
- Co się stało? - spytałem widząc, iż jej koleżanka płakała.
Rose złapała mnie za rękę, odeszliśmy kawałek od innych.
***
To co usłyszałem, zamurowało mnie. Co za tym... porażka. Wróciliśmy do obozu, sami. Podobno tam był Marek, rzeczywiście, był. Dziewczyny stanęły przy jednym z namiotów.
- No siema, palancie. - rzuciłem podchodząc do niego.
- O co ci chodzi? - spytał wstając, jednak gdy spojrzał na Elise, zrozumiał o co chodzi. - Nie twoja sprawa. - powiedział ostro.
- Może i nie moja, ale bycie takim chujem, jest nieludzkie. - złapałem go za koszulkę, gdy chciał mnie wyminąć. - Szantażować ci się ją zachciało? Jeśli jesteś taki niewyżyty, kup sobie dmuchaną laleczkę.
- Zabawny jesteś... - parsknął śmiechem.
- A ty żałosny. Ona cię naprawdę kocha, a ty masz to po prostu w dupie i jeszcze każesz jej robić to, gdy tylko będziesz miał na to ochotę? Chyba naprawdę masz coś nie tak z mózgiem.
Zaczął pierdzielić jakieś głupoty, że ona sobie coś wymyśliła.
- A co? Ta puszczalska Rose nie chciała ci dać dupy, to teraz mi zazdrościsz? - Nie wytrzymałem, popchnąłem go tak, że upadł. Zacisnąłem pięści i kucnąłem przed nim. - Radzę ci przestać ją szantażować, a będziesz skończony... z żadną laską tego nie zrobisz, obiecuję ci to. - zagroziłem.
- Taaa, ciekawe.
- NO TAAAA! Z dziennikarzami widuję się dość często, mogę im szepnąć parę słów, podrzucić jakieś zdjęcia... bez wahania rozniosą sprawę po całym świecie...
- Jakie zdjęcia? - widziałem, iż się lekko przestraszył.
- Ty już dobrze wiesz jakie. - wstałem. - A jeszcze raz wypowiedz się w ten sposób na temat Rose, to dostaniesz po mordzie, mocno. - prychnąłem i wróciłem do dziewczyn poprawiając bluzę, za którą mnie wcześniej pociągnął.
Serio mnie tym zdenerwował, co powiedział o Rose, ledwo się powstrzymałem, żeby nie dać mu w mordę.

Rose?

Od Rose do Maksa

Spojrzałam na dziewczynę.
- Możemy pogadać, Rose?
Spojrzała w końcu na mnie. Pokiwałam głową i wstałam.
~*~
Szłyśmy przez las, na początku w milczeniu. Nie wiedziałam o co jej chodzi, więc sama zaczęłam rozmowę.
- To o czym chciałaś porozmawiać?
- O Marku.
- Co z nim?
Do jej oczu napłynęły łzy.
- Mark, mnie szantarzuje...
Że co?!
- ...Już jesteśmy po, wiesz. On powiedział, że jeżeli nie będę "mu ulegać" regularnie,w ogóle kiedy będzie tylko miał na to ochotę, to ze mną zerwie. -po jej policzku spłynęła łza. Otarła ją szybko.
- No to...ty z nim zerwij pierwsza. Nie daj się wykorzystywać. I co to w ogóle za tekst, "jak będzie miał na to ochotę" ?!!
- Ale, ja nie chcę z nim zrywać.
- Żartujesz?! Nie no, nie wierzę.
- Rose, ja go kocham...
- To na co Ci ja? Co Ci mam odpowiedzieć? "O to fajnie, też bym tak chciała" ?! -powiedziałm ze sztucznym entuzjazmem.
- A co jeśli, zajdę.
- Nie wiem, usuniesz czy urodzidz, a on pewnie Cię zostawi jak tylko się dowie. Znaczy jakbyś zaszła, bo...
- Nie jestem w ciąży! -wydarła się, ciekawe czy ktoś to słyszał?
- A ja nie wiem co mam Ci powiedzieć...może... -może Maks by coś poradził...w końcu jest chłopakiem, mógłby przemówić Markowi do rozumu, ale z drugiej strony, niby czemu miałby się wtrącać w nie swoje sprawy.

Maks?

Od Maksa do Rose

- No pewnie. - uśmiechnąłem się. - Będziesz lepsza niż Neuer. - mrugnąłem na co dziewczyna się zaśmiała.
Usiadłem koło niej, a ona oparła głowę o moje ramię, reszty meczu się przyglądaliśmy. Nagle podeszła do nas jej przyjaciółka.
- Wszystko gra? - spytała, jednak patrzała na mnie.
Czułem na sobie jej wzrok, ja natomiast, patrzałem z lekkim uśmiechem na nasze dłonie.


Rose?

Od Rose do Maksa

Wiedziałam, że to nie najlepszy pomysł. Krew przestała po chwili lecieć.
- Lepiej? -spytał, kładąc mi rękę z mokrą chustką na kark.
- Tak, ale jest plus obroniłam. I to się liczy.
- Ale z jakim skutkiem.
Przewróciłam oczami.
- Kiedyś jeszcze mnie nauczysz, pożądnej gry. -uśmiechnęłam się.

Maks?

Od Maksa do Rose

Zaczęliśmy grać.
***
Kiedy Kevin strzelił do bramki, w której stała Rose, trafił jej w nos. Od razu podniosłem się z ziemi (Przed chwilą mnie sfaulowali) i podbiegłem do dziewczyny, jej nos krwawił.
- Boli? - spytałem, sprawdzając, czy nie jest złamany, na szczęście nie był.
- Troszkę. - lekko się skrzywiła.
W czasie gdy podszedł do nas Kevin i zaczął przepraszać Rose, wziąłem od kogoś chusteczkę i podałem jej dziewczynie, usiedliśmy na końcu boiska.

Rose?

Od Rose do Maksa

Westchnęłam głęboko, teraz wszyscy już na nas patrzeli.
- Dobra, ale ja stoję ba bramce. -oświadczyłam.
- Ma się rozumieć. -wychowawca mrugnął do mnie i ruszył w kierunku "boiska".
Złapałam Maksa za rękę i poszliśmy. Widziałam jak Elise na mnie patrzała, z zazdrością, wpatrywała się w nasze splecione dłonie. Czyżby nadal coś do niego czuła? Teraz jest z Markiem, więc nie muszę się nią przejmować.

Maks?

Od Maksa do Rose

Podniosłem wzrok na mężczyznę, mrużąc lekko oczy ponieważ słońce świeciło prosto na mnie.
- Raczej wolimy popatrzeć. - stwierdziła Rose.
- No nie... brakuje nam dwóch osób do jednej z drużyny, chodźcie.
Czekałem na odpowiedź Rose, nie chciałem jej do niczego zmuszać a sam iść nie chcę.

Rose?

Od Rose do Maksa

Siedziałam przy Maksie i przyglądałam się uczniom, którzy mieli trening z piłkarzami. Nagle podszedł do nas Kacper.
- Co tam gołąbeczki, nie będziecie z nami grać? Zaraz zaczynamy, składy mieszane.

Maks?

wtorek, 28 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Wzrokiem szukałem Rose, siedziała pod drzewem, od razu do niej podszedłem.
- Stało się coś? - spytałem.
- Nie... po prostu nie Chcę zrobić z siebie pośmiewiska. - wyznała.
- Nie zrobisz, chodź. - złapałem ją za rękę i przyciąganąłem do siebie.
- Maks... proszę... nie - oparła brodę o moje ramię.
- No dobrze... Ale posiedze tu z tobą. - Przytuliłem ją.

Rose?

Od Rose do Maksa

Poszłam do swojego namiotu po ubrania. Jednak, gdy weszłam do środka od razu zakryłam oczy dłonią. Elisa całowała się namiętnie z Markiem. Widziałam tylko jej nagie ramiona i wolałam nie myśleć co tutaj się działo pod moją nie obecność.
- Wybaczcie, zaraz wyjdę.
Mark zaśmiał się. Głupi...wzięłam czyste ubrania i wyszłam. Mam tylko nadzieję, że Elise nie będzie tego żałować.
~*~
Piłkarze mieli dziś mieć z nami trening, a raczej my z nimi. Poszliśmy na planę. Usiadłam pod drzewem wolałam z daleka to oglądać...wyobraziłam sobie jak kolejny raz robię z siebie pośmiewisko.

Maks?

Od Maksa do Rose

Rose zasnęła, czyżbym opowiadał aż tak nudną historię? Widziałem, że nie czuła się najlepiej, wręcz fatalnie ale starała się to ukryć. Miała dość wysoką gorączkę, okryłem ją dobrze kocem a do głowy przyłożyłem chustę która zmoczylem zimną wodą. Sam też zasnąłem.
***
Obudzilismy się dopiero nad ranem, oboje czuliśmy się już dobrze i mogliśmy wyjść na zewnątrz, choć... dobrze nam było tak spać razem cały czas.

Rose?

Od Rose do Maksa

Po gidzinnej grze byłam już zmęczona. Czułam się co raz gorzej, ale starałam się to ukrywać przed Maksem. Później zaczęliśmy opowiadać sobie różne histirie. Przy kolejnej, opowiadanej, przez chłopaka zasnęłam..położyłam się wygidnie i po prostu zasnęłam.

Maks? ♡

Od Maksa do Rose

Uśmiechnąłem się. Wzięliśmy tabletki i oboje zjedliśmy nasz posiłek. Rosół był przepyszny... znów się położyliśmy. Okryłem nas dobrze kołdrą, zaczęliśmy grać w państwa-miasta. Ukradkiem, zerknąłem na jej kartkę, gdyż nie miałem żadnego pomysłu na kraj na E.
- Ej no! Nie podglądaj! - zaśmiała się, zakrywając mi oczy dłońmi.
- Coo? Wcale nie podglądam. - uśmiechnąłem się.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Bardzo. -chłopak podał mi miskę jednorazową z ciepłym rosołem- Dziękuję. Był tu przed chwilą Twój trener. Pytał, gdzie jesteś i mówił, że skoro przypadkowo oboje jesteśmy chorzy, to możemy zostać w obozie. Oni pójdą nad jezioro, przewidują, że spędzom tam całe po południe.

Maks?

Od Maksa do Rose

Uśmiechnąłem się.
***
Wróciłem po 8 minutach, przyniosłem z knajpy niedaleko nas rosołek i frytki. Mimo iż sam nadal źle się czułem i również miałem gorączkę, chciałem się nią zająć, tak jak ona mną.
- Tęskniłaś? - uśmiechnąłem się.

Rose?

Od Rose do Maksa

Obudziłam się w objęciach Maksa. Było mi bardzo gorąco, głowa mnie bolała. Tak! Zaraziłam się od Maksa. Wtuliłam się w niego bardziej. Leżałam tak do czasu kiedy się obudził.
- Cześć kochanie. -przywitał mnie, dając buziaka w policzek.
- Cześć śpiochu.
- I jak się czujesz?
- A jak ty się wczoraj czułeś?
- Cholernie źle.
- To ja tak samo.
- Ai... i co mam teraz z Tobą zrobić?
- Tylko mnie kochaj. -uśmiechnęłam się i mrugnęłam do niego.
- Gotowe. -przytulił mnie mocno- Teraz ja się Tobą zajmę.
- Proszę, pana bardzo. -odwzajemniłam gest.

Maks? ♡

Od Maksa do Rose

Wiedziałem, że to nie jest dobry pomysł, ale nie chciałem się od niej odsuwać... odwzajemniłem pocałunek.
- Chcesz być chora? - uśmiechnąłem się lekko.
- Chcę, wtedy będę mogła cały czas przy tobie leżeć. - odwzajemniła gest.
- A no, wiesz, przekonałaś mnie. - ponownie złączłem nasze usta w pocałunku.

Rose?

Od Rose do Maksa

Spojrzałam mu w oczy.
- Wolę, abyś był całkowicie zdrowy. -uśmiechnęłam się.
Odwzajemnił gest. Wyglądał tak uroczo...chciałam go pocałować, ale mogłam się od niego zatazić. Chiciaż? Przynajmniej mogłabym cały czas w tedy przy nim leżeć. Przysunęłam się do niego i pocałowałam go.

Maks? ♡

Od Maksa do Rose

Obudziłem się chyba w środku nocy, Rose leżała koło mnie, nie spała, czuwała? Było mi strasznie gorąco.
- Czemu mnie tak opatuliłaś? - spytałem wygrzebując się z kilku warstw okrycia.
Łukasza nie było, pewnie spał ze swoją nową dziewczyną.
- Abyś się jutro lepiej czuł. - wyjaśniła.
- Powinnaś się wyspać, jutro mamy popływać. - położyłem dłonie na jej policzkach i uśmiechnęłam się.
Naprawdę ją kochałem... to była ta jedyna.

Rose?

Od Rose do Maksa

Objęłam go i mocno się do niego wtuliłam.
- Kocham Cię. -powiedziałam po chwili.
- Też Cię kocham.
Uśmiechnęłam się w duchu. Już myślałam, że nigdy mi nie wybaczy...Odetchnęłam głęboko.
~*~
Wyszłam z namiotu i poszłam do nauczyciela po grubą kołdrę i koc. Poprosiłam też, aby zagotował wodę na herbatę. Wróciłam do Maksa. Przykryłam go i otarłam twarz. Spał. Musiał się wygrzać i pożądnie wyspać, aby jutro czuć się lepiej.

Maks? ♡

Od Maksa do Rose

- Interesujące... - mruknąłem, po policzku dziewczyny spłynęła kolejna łza. - Czyli mówisz, że sobie odpuściła? I teraz... nie masz żadnego powodu, żeby sobie odpuszczać? - spojrzała na mnie, nie do końca wiedząc co powiedzieć. - Powiem ci, to bardzo dobrze... bo ja ciebie też nie przestałem kochać. - uśmiechnąłem się lekko.
- N-naprawdę? - ponownie uroniła łzę, otarłem ją.
- Naprawdę. Wiesz... chętnie bym cię pocałował, ale ten debil sprowadził sobie na noc dziewczynę i chyba zapomniał o mnie... trochę zmokłem... chyba się trochę przeziębiłem a nie chcę cię zarazić. Ale może będzie mi lepiej, jak mnie tak mocno przytulisz. - uśmiechnąłem się, przyciągając ją lekko i powoli do siebie.

Rose?

Od Rose do Maksa

Nie spałam do 3 nad ranem. Nie mogłam sobie wybaczyć, że tak na niego się wydarłam, a jeżeli sobie coś zrobił? Nie, nie zrobiłby tego tylko z mojego powodu, ale skoro tak długo nie wracał...zaczęłam płakać, z trudem powstrzymując się, aby Elise tylko tego nie usłyszała.
~*~
Rano dowiedziałam się od chłopaków, że Maks jest już w swoim na miocie, wszyscy byli jacyś tacy nie w sosie.
- Maks? -spytałam wchodząc do środka.
Mruknął.
- Możemy...pogadać? -nie byłam pewna czy w ogóle będzie chciał na mnie patrzeć.
- Rose? -spytał otwierając oczy.
- Tak. -podniósł się momentalnie.
Miał strasznie zaczerwienione oczy, na czole miał krople potu. Cały był czerwony.
- Co Ci się stało? -powiedziałam, z trudem łapiąc powietrze.
- Nie ważne. O czym chciałaś porozmawiać?
- Ja, przepraszam. Nie powinnam tak an Ciebie krzyczeć i...rozmawiałam z Elise. Ona -wzruszyłam ramionami z niedowierzaniem- ona ma chłopaka. Od wczoraj...Ja mówiłam, że na prawdę Cię kocha, że gdybyśmy byli razem, załamałby się. A ona, powiedziała, że skoro nie ma szans...odpuściła sobie. -łza spłynęła mi po policzku- dla niej chciałam zerwać z Tobą kontakt...a ona chciała, abym jej doradziła czy ma się zgodzić na chodzenie z Markiem czy nie. Nie...nie wiem co teraz mam zrobić. Kocham Cię nadal, martwiłam się o Ciebie...przepraszam.

Maks?

Od Maksa do Rose

Wróciłem dopiero gdy zrobiło się zupełnie ciemno, wszyscy już spali. Gdy miałem wracać do namiotu...
- Maks! Nie! Jestem zajęty... wiesz...
- Tylko mi nie każ tu spać. - mruknęłam.
Usiadłem na kłodzie przy wygaszonym ognisku.
***
Mijały godziny, a oni nie wychodzili. Zasnęli, ja pierdole. No i co ja mam zrobić? Zaczęło się chmurzyć, spadły pierwsze krople deszczu. Przecież nie mogłem tu tak zostać, wstałem, założyłem na głowę kaptur i ruszyłem w las.
***
Wróciłem dopiero nad ranem, całą noc nie spałem, bo gdzie? Włóczyłem się po lesie bez celu, moknąc. Teraz, byłem cały przemoczony, miałem strasznie czerwone oczy a do tego gorączkę.

- Maks, przepraszam... - powiedział od razu.
- Weź się lepiej zamknij. - mruknąłem wymijając go.
Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Jezu! Maks! Dasz radę zagrać w następnym meczu?! - trener stanął mi na drodze, no tak... tylko to się dla niego ostatnio liczyło.
- Wiesz co? Odpieprz się, zagram, ale odpieprz się i nie pytaj się o to więcej. - odepchnąłem go lekko od siebie. - Wracam do domu. - prychnąłem.
Schowałem się w naszym namiocie, ściągnąłem mokre ubrania i założyłem suche. Spodnie i bluzę oraz buty.

Wszystko wepchnąłem do plecaka, nie widziałem sensu dłużej tu zostawać. Byłem padnięty, miałem chrypę, gorączkę. Po prostu źle się czułem a przez to byłem zdenerwowany. W zasadzie miałem tabletki, krople do oczu (Często robiły mi się takie czerwone) mógłbym zostać, ale po co? Cisnąłem plecakiem w róg i położyłem głowę na poduszkę i zamknąłem mocno oczy, które piekły mnie od temperatury. Wziąłem głęboki wdech, uspokajając się. Trochę wybuchłem...
- Maks. - usłyszałem nagle swój głos.
- Hmmm? - mruknąłem, nie do końca wiedziałem kto to był.

Rose?

Od Rose do Maksa

Poszłam do obozowiska. Weszłam zapłakana do namiotu, który dzieliłam z Elise. Dziewczyna siedziała na swoim miejscu i trzymała się kurczowo za poduszkę.
- Rose. -zaczęła nie pewnie, nie widziała, że płakałam.
- Co?
- Przepraszam. -spojrzałam na nią.
Wyglądała dziwnie, co chwila zmieniała minę. Raz była smutna, zamyślona, a za chwilę radosna. Uklęknęłam na przeciwko niej i wytarłam twarz rękawem.
- Ja też Cię przepraszam.
- Zgoda?
- Zgoda. Słuchaj...
- Czekaj, mogę powiedzieć pierwsza? -pokiwałam głową- Mark...jak Ciebie nie było, rozmawiałam z nim i ...spytał czy chcę z nim chodzić.
Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć, więc czekałam, aż sama zacznie dalej mówić.
- Powiedziałam mu, że się zastanowię.
- I co?
- Myślałam, że może mi poradzisz? -zastanowiłam się.
- A ty go kochasz?
- Podoba mi się i lubię go...bardzo, ale nie jestem pewna czy chcę z nim być.
- A co z Maksem? -spytałam oburzona, na myśl co mu o niej opowiadałam przed momentem.
- I tak nie mam u niego szans, więc co mi szkodzi? -jaka ona jest denerwująca, to ja wydarłam się na chłopaka, w którym się zakochałam, powiedziałam mu, że nie mogę z nim być, choć bardzo tego chcę, że El na prawdę go kocha, a ona chce chodzić z Markiem, i nagle od tak, odpuszcza sobie?!
- Wiesz co Elise, zakochałam się w Maksie, ca...całowałam się z nim, ale przestałam, bo nie chciałam, abyś była na mnie zła, abyś nie załamała się przez to. I teraz mi mówisz, że chcesz być z Markiem?
Zszokowało ją moje wyznanie.
- A kiedy miałam Ci powiedzieć? Jak Ciebie nie było? -w sumie racja...- Dobra, jest Twój, tylko opiekuj się nim i dbaj o niego.
~*~
Chciałam przeprosić Maksa i powiedzieć mu czego właśnie się dowiedziałam od Elise. Poszłam, więc do jego namiotu. Nikogo tam nie zastałam. Po chwili usłyszałam resztę piłkarzy, może jest z nimi.
- Cześć, jest z wami Maks? -spytałam, wchodząc do największego namiotu. siedzieli tam wszyscy piłkarze, oprócz Maksa.
- Nie, a czemu pytasz?
Nie mogłam im powiedzieć czemu, więc wymyśliłam coś szybko i wyszłam. Zaczęłam szukać chłopaka.

Maks?

Od Maksa do Rose

Podniosłem ręce w geście obronnym. Chyba lepiej będzie, jeśli pozwolę jej odejść, ale to tak cholernie boli... powinienem o nią walczyć, ale nie będę jej do niczego zmuszać. O nie, nie będę się komuś wpierdalał w życie. Poszedłem... sam nie wiem gdzie, głęboko w las.

Rose?

Od Rose do Maksa

Zaskoczona odwzajemniłam pocałunek, ale po chwili odsunęłam się od niego. Spojrzał na mnie pytająco.
- Nie, nie mogę. -odwróciłam się na pięcie. Złapał mnie za rękę- Maks, moja przyjaciółka jest w Tobie zakochana, obraziłam się na nią, bo była zazdrosna i teraz mam się z Tobą całować, bo...bo też coś do Ciebie czuję? Też się zakochałam, ale nie mogę jej tego zrobić, bo to moja przyjaciółka i nawet, kiedy jestem na nią cholernie zła. Nie zrobię jej czegoś takiego. Uwierz to nie jest taka zwykła miłość do ulubionego piłkarza, bo jesteś przystojny, uroczy...ona ogląda wszystko co z Tobą związane, żyje z myślą, że ją pokochasz i będziecie razem. Nie mogę jej tego zrobić. -po policzku spłynęła mi łza, serce mocniej zabiło. Prawie na niego krzyczałam- Kocham Cię, ale nie mogę zrobić tego Elise, to by ją zniszczyło, już nigdy nie byłaby tą Elise, którą polubiłam. Nie byłaby sobą, a mnie zabiłoby poczucie winy, że to przeze mnie się taka stała. -powiedziałam już nieco spokojniej.
Maks patrzał na mnie smutno.
- Rose, ale ja i tak jej...
- Wiem! Wiem, że jej nie kochasz, że Ci się nie podoba...ale. To wszystko jest takie trudne. Przepraszam.
Zaczęłam płakać. Chyba za dużo mu powiedziałam, a raczej wydarłam się na niego...Zakochałam się w nim, po raz pierwszy poczułam tak mocne uczucie. Chciałam znów go pocałować, ale Elise by mi tego nie wybaczyła. Dlaczego musiała się zakochać, akurat w nim? A może raczej, dlaczego ja to zrobiłam?

Maks? <3

Od Maksa do Rose

- Chyba jeszcze zostanę... - mruknęłam.
Nie sądzę, żeby była mało inteligentna, na pewno się domyśli o co chodziło. Nagle wstałem i podbiegłem do niej, złapałem ją za ramię tym samym zatrzymując. Nie zbyt wiedziałem co powiedzieć dlatego po prostu złączyłem nasze usta w pocałunku.

Rose?

Od Rose do Maksa

Ciekawe...zabrział jak jakiś poeata. Uśmiechnęłam się w duchu. Chwila....czemu zakochał się w rosie? I to chyba oczywiste, że go nie pokocha, bo to nie istota żywa.
Czułam na sobie jego spojrzenie...szybko na niego spojrzałam, aby się upewnić. Tak, patrzał na mnie, ale jak tylko nasze spojrzenia się spotkały odwrócił wzrok.
A wracając do tego co przed chwilą powiedział, może rosa to osoba, w której się zakochał, ale ona nie odwzajemnia jego uczuć. Smutne, i w ogóle kto by nie chciał takiego chłopaka? Hmm...on się zakochał. Nagle poczułam smutek. Czyżby z powodu piłkarza?
Spojrzałam w niebo. Było już ciemno niebieskie, jeszcze nie granatowe, ale jednak.
- Zaraz nasz wychowawca, będzie sprawdzał czy wszyscy jesteśmy. Powinnam weacać. Zostajesz jeszcze?

Maks?

Od Maksa do Rose

Spojrzałem na nią ukradkiem, co ja miałem jej powiedzieć? O tobie? O tym, że od dwóch dni chodzisz mi po głowie, nie mogę przestać o tobie myśleć? Chyba za bardzo boję się jej reakcji, ale jakby to jakoś zaszyfrować?
- O Rosie... którą widzę co ranek, wieczór... cały czas mam ją przed oczami, nie mogę przestać o niej myśleć. Zakochałem się w niej... ale ona mnie nie zechce. - powiedziałem.
Dziewczyna zaśmiała się lekko. Ciekawe, kiedy i czy w ogóle rozszyfruje "zagadkę"

Rose?

Od Rose do Maksa

Spodziewałam się, że Elise może mu się spodobać. Nie myślałam tak, bo jest brzydka (a nie jest) tylko dlatego, żeon jest piłkarzem, bardzo znanym, wiele dziewczyn się w okół niego kręci, ale żeby być tą jedyną...to trzeba mieć szczęście. Którego El nie posiada, zawsze ma pecha...od kiedy zbiła lustro w pokoju, zaczęła myśleć,że teraz czeka ją 7 lat nie szczęścia. Beka.
- O czym myślisz? -spytałam, kiedy zauważyłam, że od dłuższego czasu nie ruszył się nawet o centymetr.

Maks?

Od Maksa do Rose

Skierowałem wzrok na dziewczynę, westchnąłem lekko i spojrzałem w niebo. Nie było na niej ani jednej chmurki, zaczynało robić się fioletowe, zbliżał się wieczór.
- Przykro mi... - powiedziałem w końcu.
- Zapytam cię wprost, ale nie bądź zły...
- Nie, nie podoba mi się, a pewnie o to chciałaś zapytać. - westchnąłem a ona skinęła głową. - Wiedziałem że to nie jest najlepszy pomysł żeby tutaj przyjeżdżać... - wsadziłem dłoń we włosy. - Robię sobie bez sensu nadzieję. - dodałem po chwili jednak o wiele ciszej, aby mnie nie usłyszała, ale nie wiem, czy mi wyszło.

Rose?

Od Rose do Maksa

Usiadłam obok chłopaka. Axel podszedł do mnie i polizał po ręku. Uśmiechnęłam się, pogłaskałam go pod pyszczkeim. Zamerdał ogonem i położył się obok mnie.
- Co tutaj robisz?
- Pokłuciłam się...nie, to za dużo powiedziane. Obraziłam się na Elise.
- Moją największą fankę? -zaśmiał się.
- Tak.
- A o co?
Zastanowiłam się chwilę, dlaczego miałabym nie powiedzieć prawdy?
- O to, że jest zazdrosna, bo się do mnie uśmiechałeś, a na nią uwagi zbytniej nie zwróciłeś.

Maks? ♡

Od Maksa do Rose

Jedyne co słyszałem, to ziajanie Axela. Shelter została z Łukaszem, czasem mam wrażenie, że traktuje go jak swojego chłopaka. - zaśmiałem się w duchu. Nagle pies cicho zaszczekał, a ja jako że zupełnie się wyłączyłem, lekko się zląkłem. Spojrzałem na niego, a później przed siebie, zauważyłem Rose.
- Co się tak ukrywasz? - spytałem.
- Nie ukrywam... - stwierdziła.
- No to chodź, jak się nie ukrywasz. - uśmiechnąłem się lekko i poklepałem miejsce obok siebie.

Rose?

Od Rose do Maksa

Po chwili wróciła Elise. Usiadła obok mnie, nie wyglądała na szczęśliwą.
- I co?
- Powiem Ci później. -pogrążyła się w myślach.
~*~
Szłam z Elise przez las, nie daleko obozowiska. Mówiła mi o rozmowie z Maksem, była zawiedziona, że nie zwrócił na nią większej uwagi.
- Elise, nie martw się. Może miał gorszy dzień.
- Na pewno, do Ciebie się uśmiechał i nie spuszczał z Ciebie wzroku. -powiedziała ostro.
- Ej, to nic nie znaczy. -przyspieszyłam i poszłam daleko w las, zostawiając ją samą.
Nawet się nie obruciłam, rozumiem, że jej smutno, bo Maks się nią nie zainteresował, ale żeby być zazdrosną. I to jeszcze, dlatego że uśmiechnął się do mnie?
~*~
Szłam szybkim krokiem przez las, z głową spuszczoną w dół. Nagle zobaczyłam Maksa. Siedział pod drzewem, wpatrzony w jeden punkt, zamyślony. Przyjrzałam mu się dokładnie. Rzeczywiście był przystojny. Nigdy nie zwracałam tak na niego uwagi, w ogóle. Ale on był taki...idealny.

Maks? ♡

Od Maksa

Nagle usłyszałem czyjś głos, jeśli mam być szczery miałem nadzieję że to Rose, ale nie... jej koleżanka.
- Coś się stało? - spytała.
- Nie, dlaczego? - wzruszyłem lekko ramionami.
- Tak nagle poszedłeś
- Po prostu czasem wolę pobyć sam, nie lubię zbyt dużego tłumu. - uśmiechnąłem się lekko.
Dziewczyna uśmiechnęła się i odwróciła, wróciła do innych, ja usiadłem pod drzewem, myśląc o... niej, o Rose.

ROse?

Od Rose do Maksa

Usłyszałam smutne westchnięcie Elise. Spojrzałam na nią, wpatrywała się smutno w jeden punkt. Chciałam wiedzieć co spowodowało jej smutek, więc spojrzałam w bok. Pokiwałam lekko głową, Elise zasmuciło odejście Maksa od ogniska. Położyłam rękę na jej ramieniu.
- Myślisz, że mogłabym pójść za nim i spytać o co chodzi? Wyglądał na...nie wiem. Chyba był smutny.
- Nie zaszkodzi sprawdzić. -uśmiechnęłam się.
Od razu wstała z siedzenia i pobiegła za nim.

Maks?

Od Maksa do Rose

Wszyscy prowadzili ożywioną rozmowę, ja po prostu siedziałem ze wzrokiem wbitym w ziemię. Moja twarz, nie wrażała żadnych uczuć. Grzebałem patykiem w ziemi. Czułem na sobie wzrok kilku osób, nie powiem, trochę mnie to denerwowało. W pewnym momencie westchnąłem cicho i bez słowa wstałem, Axel od razu ruszył za mną, Shelter siedziała na kolanach Łukasza. Tak bardzo go uwielbiała... musiałem się przejść.

Rose?

Od Rose do Maksa

Kiedy chłopacy odeszli, Elise osunęła się na ziemię i westchnęła głośno.
- Jaki on jest cudowny.
- Bardzo...a o, którym mówisz? -spytała lekko zdenerwowana Agnes.
- O Maksie. A o kim innym? -odpowiedziała oburzona.
- E tam Maks, Marco, to dopiero ciacho. -przyznała Agnes.
- Dziwne jesteście, co wy w nich widzicie? To tylko...chłopacy.
- A co wolisz dziewczyny? -spytały w tym samym czasie Elise i Agnes.
- Nie! Kacper, to dopiero facet. I do tego od wychowania fizycznego.
- A Ty Rose, na kogo lecisz?
Spojrzałam na nie krzywo.
- Rose, na nikogo nie leci. A może...no, nawet ja nie wiem, kto tam jej w oko wpadł. -Elise, powiedziała za mnie.
~*~
Gdy się ściemniło, wszystko było już gotowe.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Pomóc w czymś? - spytałem, podchodząc do dziewczyn.
- Właściwie to przy ognisku, nie będzie na czym siedzieć... trzeba skołować jakieś drewienka czy coś. - wtrącił się ich nauczyciel. - Bądźcie grzeczni, ja z Isaac'em idziemy do sklepu po jedzenie, pewnie wywalczymy jakąś zniżkę. - mrugnął do brata.
Oboje, wyglądali tak samo i mieli takie same charaktery.
- Ej Łukasz! Wiesz co mówią piłkarze BVB gdy idą po wypłatę? - usłyszeliśmy nagle głos tego samego chłopaka, co powiadał "kawał" o borussi. Chłopak wywrócił oczami. - PiszCzek! - zaśmiał się.
Łukasz pokazał mu środkowy palec.
- Wiesz co powiedziała twoja mama, gdy się urodziłeś? - warknął na niego.
- Wyluzuj... - poklepałem chłopaka po ramieniu. - Chodź, idziemy czegoś do siedzenia poszukać.
Ruszyliśmy w stronę lasu razem z Marco.

?

Od Rose do Maksa

Kiedy chłopak poszedł do kolegi, czułam na sobie spojrzenie dziewczyn z klasy. No dobra, muszę się teraz przyszykować na komentarze.
~*~
Kiedy rozłożyłam z Elise nasz namiot. Poszliśmy na klasowe zebranie.
Kacper czytał regulamin wycieczki, nie chciał tego robić. Wiedział, że za każdym razem jest taki sam, nic się nie zmieniło i znamy go bardzo dobrze, ale takie są już zasady, to jego obowiązek...
- No więc w skrócie. Zero palenia, picia, używania jakichkolwiek używek. Nie ma też namiotów mieszanych. Nie ma wyjątków. -spojrzał na Janne i Jaspera, klasową parę.
Pokiwali głowami.
- W sumie, i tak nie będziecie przestrzegać dokładnie całego regulaminu, ale proszę z umiarem te używki. Tak żebym się nie dowiedział, że je macie. -klasa zaczęła się śmiać, a szczególnie chłopacy- dobra, to możemy rozpalać ognisko. Zespół pierwszy, nazbierajcie patyki, gałęzie. Zespół drugi..chwila, czy ja już wam nie mówiłem co macie robić?
- Taak. -powiedzieliśmy wspólnie.
Razem z Elise, Agnes i Karen miałyśmy układać talerzyki, kubki i sztućce, przekąski oraz napoje na stole. Każdy zespół zajmował się swoimi zadaniami. Po chwili przyszli piłkarze.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Widać. - uśmiechnąłem się lekko.
- Maks! Sam nie będę tego rozkładać! - usłyszałem nagle.
- To do potem. - posłałem dziewczynie uśmiech i wróciłem do Łukasza.
Dość szybko uporaliśmy się z namiotem.

?

Od Rose do Maksa

- Nic nie szkodzi. -pogłaskałam sunię jeszcze raz za uchem.
- Jestem Maks. -wyciągnął rękę w moją stronę i uśmiechnął się.
- Wiem -odwzajemniłam gest- Rose.
Po chwili przybiegł drugi pies. Z opowieści Elise, domyśliłam się, że to Shelter. Drugi pies piłkarza.
- Hej Shelter. -przywitałam go. Chłopak przyglądał mi się- Bardzo kocham zwierzęta. -wytłumaczyłam szybko.

Maks?

Od Maksa do Rose

Nagle podleciała do nas jakaś dziewczyna, zaczęła mówić jak to mnie kocha itp. Nagle ktoś pociągnąłem mnie za ramię i wyciągnął z tłumu. Był to Łukasz, uśmiechnąłem się lekko.
- Dzięki. 
- Trzeba rozłożyć namiot. - ściągnął plecak, w którym miał namiot.
Pomogłem mu, jednak nagle Shelter wyrwała mi smycz z dłoni i podbiegła do jakiejś dziewczyny. Zaczęła przy niej skakać i cieszyć się jak szalona. Wziąłem ją na ręce. 
- Przepraszam za nią. - uśmiechnąłem się lekko do dziewczyny.

?

Od Rose do Maksa

Szłam na końcu grupy z Elise. Rozmawiałyśmy o wynikach z ostatniego meczu piłki nożnej. A raczej to ona tylko opowiadała, miała świra na puncie piłki nożnej, uwielbiała piłkarzy z naszej reprezentacji. Najbradziej uwielbiała Maksa Ashera, w pokoju miała pełno jego plakatów, na telefonie większość jego zdjęć. Nie ma meczu, którego ona by nie obejrzała, kiedy Maks grał. Również uwielbiałam piłkę nożną, ale oglądać. Na boisku bym co chwila leżała, więc zostawiam grę zawodowcom i Elise, bo ostatnio zapisała się na treningi "ŻPN". Nagle usłyszałyśmy piski i krzyki.
- Nie wierzę. -usłyszałam głos przyjaciółki.
Podniosłam wzrok na nią, a później przed siebie. Dziewczyny piszczały na widok piłkarzy naszej reprezentacji. Znów spojrzałam na Elise. Stała przy mnie i zagryzła wargę.
- No idź.
Od razu pobiegła do grupy, a ja stałam na swoim miejscu.

Maks?

Od Maksa do Rose

Wszyscy zebraliśmy się na miejscu zbiórki przed czasem, wsiedliśmy do naszego autobusu i po chwili ruszyliśmy nad jezioro.

Byliśmy tam dopiero po dwóch godzinach, natknęliśmy się na korki. Kierowca zaparkował obok drugiego autobusu, jednak nikogo tu nie było. Wzięliśmy plecaki, namioty i ruszyliśmy w miejsce obozowiska. Axel szedł przy mojej nodze, Shelter natomiast miałem na smyczy. Mieliśmy mieć namiot z Marco. Miałem na sobie dresy moro, biały t-shirt i jak każdy z nas bluzę naszego klubu.

- Ej, słyszeliście to? Dlaczego Putin kibicuje klubowi z Dotmundu? BoRussia! - usłyszałem nagle.
- Stare i nie śmieszne. - stwierdziłem, gdy stanąłem za nim.
Chłopak odwrócił się w moją stronę, chwilę potem złapał się za głowę i z niedowierzaniem zrobił kilka kroków do tyłu.
- To oni... - szepnął.
- Niespodzianka! - krzyknął nagle ich nauczyciel.
Szczerze? Nie sądzę, żeby to była niespodzianka. Trener mówił, że obiecał, że przeprowadzimy trening dla chętnych...

?

Od Rose do Maksa

Z samego rana przyszedł do nas na lekcję chemii wychowawca. Jak dobrze, że przyszedł, mieliśmy mieć zaraz kartkówkę, gdyby nie Kacper.
- Mogę przeszkodzić, na dosłownie momęt. -spytał, kierując na nauczycielkę urocze spojrzenie.
Tak nasz wychowawca był typem podrywacza. Była bardzo przystojny i rzadna nauczycielka nie mogła mu się oprzeć. Nawet matematyczka.
- Oczywiście. -na policzkach chemiczki pojawiły się rumieńce.
- Dziękuję, no więc dzieciaki. Rozmawiałem z dyrektorem o wycieczce i mamy pozwolenie na dwa tygodnie. Może uda się go jeszcze namówić na dłuższy czas.
Wszyscy byli zachwyceni. Cały rok staraliśmy się, abyśmy dostali jak najdłuższą wycieczkę. Dyrektor obiecał, że za ciężką pracę, dobre wyniki coś się wymyśli. No i udało się.
~*~
W dniu wycieczki dowiedzieliśmy się, że Kacper ma dla nas niespodziankę.

Maks?

Od Maksa do Rose

Od rano słońce pokazywało, na co je stać. Było strasznie gorąco, a treningu nam nie odwołali. Leżeliśmy na murawie w cieniu, niby mieliśmy ćwiczyć, ale nikomu się nie chciało głównie przez temperaturę.
- Trener idzie! - krzyknął nagle Kevin, który stał na czatach.
Wszyscy zerwaliśmy się na równe nogi i zaczęliśmy udawać, że cały czas ćwiczymy.
- Dobra, dobra... wiem że się opierdalaliście. - uśmiechnął się delikatnie. - Wiem, że ostatnio strasznie dużo trenujemy... więc pomyślałem, że coś w stylu wakacji wam dobrze zrobi. A więc, razem z bratem, który jak wiecie uczy w prywatnym liceum. Chciał zrobić swoim uczniom niespodziankę... w postaci was. I teraz pytanie, czy się zgadzacie.
- Pomysł fajny, tylko niech nie zaczną nam wchodzić do łóżka. - stwierdził Mats.
- Mi tam to nie przeszkadza, chętnie przygarnę parę ładnych dziewczyn na noc czy dwie. - wszyscy się zaśmieli.
- No więc ustalone? - klasnął w dłonie.
- Tak. - odpowiedzieliśmy wszyscy jednocześnie.
- No więc w piątek wieczorem wyjazd, równo o 17.
Po kilku chwilach, rozeszliśmy się do domów.

?