piątek, 1 lipca 2016

Od Rose do Maksa

Nasza reprezentacja wygrała, szczególnie dzięki naszym chłopakom.
***
Dostali się do półfinału. Razem z Elise, bardzo się cieszyłyśmy z tego powodu.
***
W dniu kolejnego meczu, El miała wizytę u ginekologa. Poszłam z nią do lekarza, obie widziałyśmy jej dziecko. Elise była szczęśliwa. 
- Szkoda, że nie było z nami Marco i Maksa. -powiedziała, gdy wyszłyśmy od lekarza.
- El, nie martw się. Marco na pewno będzie przy porodzie.
- No tak obiecał mi to... -dziewczyna zamyśliła się i po chwili uśmiechnęła.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz