piątek, 1 lipca 2016

Od Maksa do Rose

Zabrali nas na wywiad, mnie, Marco i Łukasza. Szczerze powiedziawszy, wolałem tego uniknąć... usiedliśmy na fotelach, naprzeciw reportera.
- Jak się czujecie... po, nie po przegranym meczu, był remis, ale po... przegranych rzutach karnych.
- No cóż... rozczarowanie trochę jest, zwłaszcza, że zaszliśmy tak daleko... ale nie ma się co oszukiwać, Portugalia to mocny przeciwnik i myślę, że zagraliśmy naprawdę dobry mecz. - stwierdził Łukasz.
- Wracacie do siebie z podniesioną głową, czy może raczej, przeciwnie? - to pytanie, było do Marco.
- Myślę, że nie mamy się czego wstydzić. - powiedział.
Siedziałem cały czas przecierając oko dłonią, czułem, że co chwilę zbierając się do nich łzy.
-  A ty Maks? Co się stało, że spudłowałeś? Zapowiadało się, że trafisz. - wstrzymałem oddech.
- Sam nie wiem.... miałem strzelić w lewy róg.... ale... zrobiło mi się czarno przed oczami... i... - uniosłem oczy ku górze.
- Jak się po tym czujesz? - zadał kolejne pytanie.
- Mam na pewno do siebie... duże pretensje. Bo.... jakby nie było... to przeze mnie musimy wrócić do domu... z-zawiodłem drużynę... za co bardzo ją przepraszam. - moje oczy, ponownie zrobiły się szkliste, a po poliku spłynęła łza.
Spuściłem wzrok, patrząc na moje dłonie, które ze sobą splotłem.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz