Skierowałem wzrok na dziewczynę, westchnąłem lekko i spojrzałem w niebo. Nie było na niej ani jednej chmurki, zaczynało robić się fioletowe, zbliżał się wieczór.
- Przykro mi... - powiedziałem w końcu.
- Zapytam cię wprost, ale nie bądź zły...
- Nie, nie podoba mi się, a pewnie o to chciałaś zapytać. - westchnąłem a ona skinęła głową. - Wiedziałem że to nie jest najlepszy pomysł żeby tutaj przyjeżdżać... - wsadziłem dłoń we włosy. - Robię sobie bez sensu nadzieję. - dodałem po chwili jednak o wiele ciszej, aby mnie nie usłyszała, ale nie wiem, czy mi wyszło.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz