Wzrokiem szukałem Rose, siedziała pod drzewem, od razu do niej podszedłem.
- Stało się coś? - spytałem.
- Nie... po prostu nie Chcę zrobić z siebie pośmiewiska. - wyznała.
- Nie zrobisz, chodź. - złapałem ją za rękę i przyciąganąłem do siebie.
- Maks... proszę... nie - oparła brodę o moje ramię.
- No dobrze... Ale posiedze tu z tobą. - Przytuliłem ją.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz