wtorek, 28 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

Kiedy chłopacy odeszli, Elise osunęła się na ziemię i westchnęła głośno.
- Jaki on jest cudowny.
- Bardzo...a o, którym mówisz? -spytała lekko zdenerwowana Agnes.
- O Maksie. A o kim innym? -odpowiedziała oburzona.
- E tam Maks, Marco, to dopiero ciacho. -przyznała Agnes.
- Dziwne jesteście, co wy w nich widzicie? To tylko...chłopacy.
- A co wolisz dziewczyny? -spytały w tym samym czasie Elise i Agnes.
- Nie! Kacper, to dopiero facet. I do tego od wychowania fizycznego.
- A Ty Rose, na kogo lecisz?
Spojrzałam na nie krzywo.
- Rose, na nikogo nie leci. A może...no, nawet ja nie wiem, kto tam jej w oko wpadł. -Elise, powiedziała za mnie.
~*~
Gdy się ściemniło, wszystko było już gotowe.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz