~*~
Rano dowiedziałam się od chłopaków, że Maks jest już w swoim na miocie, wszyscy byli jacyś tacy nie w sosie.- Maks? -spytałam wchodząc do środka.
Mruknął.
- Możemy...pogadać? -nie byłam pewna czy w ogóle będzie chciał na mnie patrzeć.
- Rose? -spytał otwierając oczy.
- Tak. -podniósł się momentalnie.
Miał strasznie zaczerwienione oczy, na czole miał krople potu. Cały był czerwony.
- Co Ci się stało? -powiedziałam, z trudem łapiąc powietrze.
- Nie ważne. O czym chciałaś porozmawiać?
- Ja, przepraszam. Nie powinnam tak an Ciebie krzyczeć i...rozmawiałam z Elise. Ona -wzruszyłam ramionami z niedowierzaniem- ona ma chłopaka. Od wczoraj...Ja mówiłam, że na prawdę Cię kocha, że gdybyśmy byli razem, załamałby się. A ona, powiedziała, że skoro nie ma szans...odpuściła sobie. -łza spłynęła mi po policzku- dla niej chciałam zerwać z Tobą kontakt...a ona chciała, abym jej doradziła czy ma się zgodzić na chodzenie z Markiem czy nie. Nie...nie wiem co teraz mam zrobić. Kocham Cię nadal, martwiłam się o Ciebie...przepraszam.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz