Nagle chłopak sięgnął po kij, starałem się ochronić głowę, jednak mało to dało, dodatkowo gdy wstał, dostałem w brzuch. Miałem wielką ochotę mu oddać, jednak obecnie nie zbyt mogłem się ruszyć. Gdy zamachnął się kolejny raz, odciągnęli go chłopacy. Rose klęknęła przy mnie, chciałem wytrzeć krew z nosa dłonią, jednak nie pozwoliła mi Rose.
- Masz brudne ręce, możesz wstać? - spytała półtonem.
Skinąłem głową. Powoli wstałem. Bolała mnie trochę głowa, plecy, brzuch, ręka... ale dało się wytrzymać. Poszliśmy z dziewczyną do namiotu.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz