~*~
Wstałam wcześniej niż Maks. Postanowiłam pochodzić trochę po lesie, bo co miałabym robić w namiocie? Nie chciałam budzić Maksa. Miałam przeczucie, że ktoś za mną idzie. Nagle usłyszałam trzask łamanej gałęzi. Odwróciłam się i zobaczyłam Marka.
- Po co mnie śledzisz?
- Nie śledzę Cię, po prostu za Tobą idę.
- A to nie to samo?
- Nie.
Acha...ok.
- To czego chcesz?
- Ciebie. -odpowiedział, jakby tylko czekał na to pytanie.
Podszedł do mnie i złapał za ramiona, przysuwając mnie do sosny. Wolałam się nie wyrywać, nie miałoby to sensu. Musiałam poczekać na odpowiedni moment.
- O mało co nie dostałem w mordę za tą Twoją Elise -groźnie, nie znałam go z tej strony- Nie pójdę już do tej zdziry, inne dziewczyny z klasy są już na mojej liście odchaczone, zostałaś ty. -to on ma jakąś listę? Psychopata.
Powli zbliżył swoją twarz do mojej, ale za nim zdążył co kolwiek zrobić uderzyłam go z pięści w skroń i kopnęłam w piszczel. Odsunął się ode nnie i złapał za głowę. Zaczął klnąć.
- K****, ty s***. Ja p*******, idź do Tego swojego p******. Pamiętaj jak jemu też często nie będziesz się dawała, zerwie z Tobą s***. Do mnie nawet nie przychodź po pomoc.
Co za skończony debil.
- O co Ci chodzi? Nie wyżyty jesteś czy co?
- Posłuchaj k***o, jak myślisz z iloma on już spał? Jest sławny, karzda lepsza mu się do łóżka pcha, a on korzysta. Nie jesteś jakąś jedyną, na którą poleciał. Zobaczysz s***, zostaniesz sama.
Nie chciałam mu wierzyć, ale co jeśli to prawda? Zaczęłam płakać. Pobiegłam do obozu, a on za mną.
Maks? (l)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz