Nagle Rose wpadła do namiotu, dosłownie. Płakała.
- Co się stało? - spytałem od razu, przysuwając się do niej bliżej.
Opowiedziała mi wszystko, co powiedział jej ten skurwiel... ojjj, współczuję mu, zaraz mu wpieprzę, porządnie. Rozpieszczony gówniarz! Raz na zawsze, oduczę go traktowania tak Rose, w ogóle wszystkich dziewczyn.
- Maks, ja nie chcę się stracić, a nie jestem jeszcze gotowa na... - tu, rozpłakała się jeszcze bardziej.
- Rose, skarbie, spokojnie. Nie słuchaj tego palanta. Spałem tylko z jedną kobietą, która była moją dziewczyną przez rok, później mnie zdradziła, wcale nie sypiam z kim popadnie. Poza tym, to nie jest dla mnie ważne, nie śpieszy mi się. Ważna jesteś dla mnie tylko ty i to, że cię kocham, nie płacz księżniczko moja... - ująłem jej twarz w dłonie i kciukami otarłem łzy.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz