środa, 29 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Podbijałem sobie piłkę z Marco, jednak nagle usłyszałem swoje imię. Odwróciłem się za siebie, Rose stała z Elise, dała znak dłonią, abym do nich podszedł, tak też zrobiłem.
- Co się stało? - spytałem widząc, iż jej koleżanka płakała.
Rose złapała mnie za rękę, odeszliśmy kawałek od innych.
***
To co usłyszałem, zamurowało mnie. Co za tym... porażka. Wróciliśmy do obozu, sami. Podobno tam był Marek, rzeczywiście, był. Dziewczyny stanęły przy jednym z namiotów.
- No siema, palancie. - rzuciłem podchodząc do niego.
- O co ci chodzi? - spytał wstając, jednak gdy spojrzał na Elise, zrozumiał o co chodzi. - Nie twoja sprawa. - powiedział ostro.
- Może i nie moja, ale bycie takim chujem, jest nieludzkie. - złapałem go za koszulkę, gdy chciał mnie wyminąć. - Szantażować ci się ją zachciało? Jeśli jesteś taki niewyżyty, kup sobie dmuchaną laleczkę.
- Zabawny jesteś... - parsknął śmiechem.
- A ty żałosny. Ona cię naprawdę kocha, a ty masz to po prostu w dupie i jeszcze każesz jej robić to, gdy tylko będziesz miał na to ochotę? Chyba naprawdę masz coś nie tak z mózgiem.
Zaczął pierdzielić jakieś głupoty, że ona sobie coś wymyśliła.
- A co? Ta puszczalska Rose nie chciała ci dać dupy, to teraz mi zazdrościsz? - Nie wytrzymałem, popchnąłem go tak, że upadł. Zacisnąłem pięści i kucnąłem przed nim. - Radzę ci przestać ją szantażować, a będziesz skończony... z żadną laską tego nie zrobisz, obiecuję ci to. - zagroziłem.
- Taaa, ciekawe.
- NO TAAAA! Z dziennikarzami widuję się dość często, mogę im szepnąć parę słów, podrzucić jakieś zdjęcia... bez wahania rozniosą sprawę po całym świecie...
- Jakie zdjęcia? - widziałem, iż się lekko przestraszył.
- Ty już dobrze wiesz jakie. - wstałem. - A jeszcze raz wypowiedz się w ten sposób na temat Rose, to dostaniesz po mordzie, mocno. - prychnąłem i wróciłem do dziewczyn poprawiając bluzę, za którą mnie wcześniej pociągnął.
Serio mnie tym zdenerwował, co powiedział o Rose, ledwo się powstrzymałem, żeby nie dać mu w mordę.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz