- Właściwie to przy ognisku, nie będzie na czym siedzieć... trzeba skołować jakieś drewienka czy coś. - wtrącił się ich nauczyciel. - Bądźcie grzeczni, ja z Isaac'em idziemy do sklepu po jedzenie, pewnie wywalczymy jakąś zniżkę. - mrugnął do brata.
Oboje, wyglądali tak samo i mieli takie same charaktery.
- Ej Łukasz! Wiesz co mówią piłkarze BVB gdy idą po wypłatę? - usłyszeliśmy nagle głos tego samego chłopaka, co powiadał "kawał" o borussi. Chłopak wywrócił oczami. - PiszCzek! - zaśmiał się.
Łukasz pokazał mu środkowy palec.

- Wyluzuj... - poklepałem chłopaka po ramieniu. - Chodź, idziemy czegoś do siedzenia poszukać.
Ruszyliśmy w stronę lasu razem z Marco.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz