wtorek, 28 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

Z samego rana przyszedł do nas na lekcję chemii wychowawca. Jak dobrze, że przyszedł, mieliśmy mieć zaraz kartkówkę, gdyby nie Kacper.
- Mogę przeszkodzić, na dosłownie momęt. -spytał, kierując na nauczycielkę urocze spojrzenie.
Tak nasz wychowawca był typem podrywacza. Była bardzo przystojny i rzadna nauczycielka nie mogła mu się oprzeć. Nawet matematyczka.
- Oczywiście. -na policzkach chemiczki pojawiły się rumieńce.
- Dziękuję, no więc dzieciaki. Rozmawiałem z dyrektorem o wycieczce i mamy pozwolenie na dwa tygodnie. Może uda się go jeszcze namówić na dłuższy czas.
Wszyscy byli zachwyceni. Cały rok staraliśmy się, abyśmy dostali jak najdłuższą wycieczkę. Dyrektor obiecał, że za ciężką pracę, dobre wyniki coś się wymyśli. No i udało się.
~*~
W dniu wycieczki dowiedzieliśmy się, że Kacper ma dla nas niespodziankę.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz